top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Dotyk uzdrowienia

Zapewne słyszeliśmy o uzdrowieniach. Modliliśmy się za kogoś chorego, ale także doświadczyliśmy sytuacji, gdy nasze modlitwy nie przyniosły oczekiwanego efektu. Czy to kwestia przypadku? Czy nasze modlitwy mają znaczenie?

Dziś o obietnicy Słowa Bożego i o tym, że Jezus może całkowicie uzdrowić ciało, ducha i duszę. Psalm 33:1-12 zachęca do radości i chwalenia Pana za sprawiedliwość i stworzenie wszechświata, przypominając nam, że Bóg patrzy na nas i zna nasze serca. W Księdze Rodzaju 12:1-9 historia Abrahama pokazuje, jak Bóg wezwał go do opuszczenia ojczyzny i obiecał błogosławieństwo dla niego i potomstwa. Abraham zaufał Bogu i poszedł za Nim. Rzymian 4:13-25 podkreśla, że Abraham został usprawiedliwiony przez wiarę, a nie przez przestrzeganie Prawa, podkreślając kluczową rolę wiary w zbawieniu. Spotkanie Jezusa z Mateuszem w Mateusza 9:9-13, 18-26 przypomina, że Jezus przychodzi, aby nawrócić grzeszników, a czynione przez niego uzdrowienia ukazują Jego moc i miłosierdzie.



Jak powinniśmy podchodzić do biblijnego pojęcia uzdrawiania jako naśladowcy Chrystusa? Z jednej strony Biblia obiecuje, że przez rany Jezusa zostaliśmy uzdrowieni (1 Piotra 2:24). Jednak chrześcijanie nadal chorują i nie zawsze otrzymują fizyczne uzdrowienie. Zapewne byliśmy świadkami ozdrowienia lub słyszeliśmy o uzdrowieniach. Modliliśmy się za kogoś chorego, ale także doświadczyliśmy sytuacji, gdy nasze modlitwy nie przyniosły oczekiwanego efektu. Czy to kwestia przypadku? Czy nasze modlitwy mają znaczenie?


Próba zrozumienia relacji między Bogiem a chorobą potrafi wstrząsnąć wiarą wielu ludzi. Stawienie czoła chorobie, zarówno własnej jak i bliskich, może podważyć nasze przekonanie o Bożej dobroci. To powoduje, że pytamy, jak modlić się, gdy ktoś, na kim nam zależy, zachoruje. Gdy angażujemy się w służbę dla naszych sąsiadów, możemy spotkać się z chorobą i ludźmi poszukującymi odpowiedzi na pytanie, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie?


Po pierwsze, nie znamy wszystkich odpowiedzi na pytanie: "Dlaczego cierpimy?" Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi. Przyjmijmy do wiadomości, że jesteśmy organizmem białkowym, który z biegiem czasu po prostu się rozpada a na naszą pule genów przez wieki wpływa szereg niekorzystnych czynników. Bywa, że własnym niezdrowym stylem życia przyciągniemy choroby i cierpienie. Po drugie, dla niektórych z was, temat choroby może być zbyt osobisty. Chcę, abyście wiedzieli, że celem tego kazania nie jest sprawienie przykrości, ale przyniesienie pocieszenia. Bo wierzę, że Bóg jest dobry.

Jeśli Bóg pracuje, aby nas uzdrowić, dlaczego nie zawsze czujemy się dobrze? Może to wynikać z tego, że szukamy uzdrowienia w niewłaściwych miejscach. Często skupiamy się tylko na naszym ciele, gdy przechodzimy dolegliwości fizyczne. Tymczasem gdy duch i dusza cierpi to przekłada się ta dolegliwość na ciało. Jesteśmy istotami wielowymiarowymi - duchowymi, społecznymi, emocjonalnymi i intelektualnymi. Wszystkie te poziomy naszego istnienia mogą być dotknięte chorobą. Bóg koncentruje się na uzdrowieniu naszych najważniejszych funkcji, które wpływają na naszą komunię z Nim i innymi ludźmi. Bóg zawsze działa, aby uzdrowić nas, ale może to się odbywać na różne sposoby i w różnych obszarach naszego życia.


Bóg posiada moc i chęć uzdrawiania nas na każdym poziomie. Ostatecznie, w przyszłości, usunie wszelkie choroby, a my będziemy cieszyć się doskonałym zdrowiem wiecznie. Do tego czasu możemy być pewni, że Bóg nieustannie pracuje nad naszym całkowitym uzdrowieniem. Przykład Jezusa uzdrawiającego różnie cierpiących ludzi w dziewiątym rozdziale Ewangelii Mateusza może nas zachęcać do służenia Bogu, który aktywnie działa w uzdrawianiu.


Teraz skupmy się na pierwszym fragmencie naszego dzisiejszego tekstu. W Ewangelii Mateusza 9 czytamy:


9 Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim. 10 Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. 11 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» 12 On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. 13 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników» ( Mt 9:9-13 BT )


Jezus powołując Mateusza, poborcę podatkowego na swojego ucznia, dokonuje rewolucyjnego przewrotu. W tamtych czasach, poborcy podatkowi byli obiektem pogardy i piętna ze strony społeczeństwa, ponieważ pobierali podatki w imieniu rzymskich okupantów. Byli postrzegani jako kolaboranci, którzy zwrócili się przeciwko własnemu narodowi dla własnego zysku i bezpieczeństwa. Jednak Jezus, w swojej nieskończonej mądrości i miłosierdziu, nie tylko powołuje Mateusza do świętej służby, ale także decyduje się przyjąć posiłek w jego domu. Co więcej, Jezus zaprasza również innych poborców i ludzi z marginesu społecznego. W starożytnym świecie spożywanie posiłków było aktem intymnym i silnie wiązało osoby, które zasiadały razem do stołu. Ta postawa Jezusa była zaskakująca dla większości Żydów, zwłaszcza dla młodych rabinów, którzy utrzymywali dystans do takich ludzi. Jednak Jezus przekraczał te konwenanse, aby ukazać swoją miłość i zainteresowanie tymi, którzy byli odrzucani i nazywani grzesznikami. To była deklaracja, że żaden człowiek nie powinien być wykluczony czy piętnowany, że wszyscy zasługują na miłość i szansę na przemianę. Jezus nie nakładał na ludzi etykietek, które sami sobie nawzajem przyklejamy, ale widział w każdym człowieku potencjał jako dziecko Boga Najwyższego.


Kontakt Jezusa z wyrzutkami wywołał krytykę ze strony faryzeuszy, którzy cieszyli się społecznym posłuchem. Mimo to Jezus ustawicznie piętnował ich obłudę i fałszywą pobożność. Faryzeusze traktowali poborców podatkowych jako "grzeszników" i nieczystych, odczłowieczali ich. Wierzyli, że Bóg usprawiedliwia ich wyższość. Jezus konfrontował ich przekonania, zachęcając ich do wzrastania w miłosierdziu i zrozumieniu prawdziwej natury Boga.


W tych kilku wersetach widzimy, jak Jezus proaktywnie próbuje uleczyć dwie ludzkie dolegliwości. Obłudę i fałsz. Później, w Ewangelii Mateusza 9, Jezus uzdrowił dwie kolejne. W wersetach 18-26 czytamy:


18 Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik [synagogi] przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie». 19 Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. 20 Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. 21 Bo sobie mówiła: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. 22 Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa. 23 Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, 24 rzekł: «Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. 25 Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. 26 Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy (Mateusza 9:18-26 BT )


Przełożony synagogi Jair był zrozpaczony, gdy napotkał Jezusa. Śmierć dziecka jest ogromną tragedią, która rozdziera serce. Wyobrażam sobie, jak Jair był bezradny i błagał o pomoc jedyną osobę, która mógłby zmienić jego sytuację. Jezus dokonał cudu, ale nie dla córki Jaira, która została uwolniona od bólu i cierpienia. Cud miał na celu uzdrowienie emocjonalnej niedyspozycji Jaira i tych, którzy opłakiwali jego córkę.


Jezus dokonał uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok od dwunastu lat. Stało się tak dlatego, że Bóg tak chciał a chora kobieta zaufała. Jej wiara była ważnym elementem na jej drodze do uzdrowienia. To niesamowite wydarzenie było pełne piękna i mocy. Bez wątpienia Jezus wyleczył jej fizyczną dolegliwość, przywracając jej zdrowie. Jednak ta historia ma o wiele głębsze znaczenie. Możemy dostrzec, że Jezus również uzdrowił ją na innych poziomach.


Wyobraźmy sobie całą gamę emocji, jakie musiała przeżywać ta kobieta. Była skazana na życie z upokarzającą i wyniszczającą chorobą, która wyczerpywała jej siły. Co więcej, księga mówi nam, jak była traktowana przez lekarzy, którzy nie byli w stanie jej pomóc, a w dodatku wydawała wszystkie swoje pieniądze na bezowocne leczenie. Przez dwanaście długich lat musiała zmagać się z tym problemem, z poczuciem beznadziejności i materialnego niedostatku. To musiało być nie do zniesienia. To ponadczasowy obraz. To można zobaczyć tak samo w zamożnych jak i biednych społeczeństwach. Choroba może doprowadzić do bankructwa a chorzy ludzie często padają ofiarą naciągaczy, firm farmaceutycznych, niekompetencji lekarzy czy niedostatecznego poziomu systemu opieki zdrowotnej.


Ale to nie wszystko. Kobieta była też społecznie izolowana i odcięta od wspólnoty ze względu na swoją chorobę. Zgodnie z prawem żydowskim, dotknięcie krwi czyniło osobę nieczystą rytualnie. Każda osoba, która miała z nią kontakt, była również uważana za nieczystą, a samo przebywanie w jej bliskim otoczeniu groziło surowymi konsekwencjami. To oznaczało, że była społecznie wykluczona. Pomimo swojego położenia, miała wiarę w to, że Jezus może ją uzdrowić. Dotknęła płaszcza Jezusa. I z tą wiarą została uzdrowiona, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie, społecznie i duchowo.


Ta historia pokazuje nam, że Jezus jest zdolny do uzdrawiania na każdym poziomie naszego istnienia. Jego moc dotyka naszych ciał, serc, umysłów i dusz. W Jezusie znajdujemy pełne uzdrowienie i odbudowę na wszystkich poziomach. Jego miłosierdzie i moc przekraczają granice fizycznych dolegliwości i dotykają naszych emocji, relacji społecznych i duchowego wymiaru naszego istnienia. Jezus pokonał wszelkie ograniczenia społeczne i religijne, aby dotrzeć do tych, którzy są wykluczeni i odrzuceni. Niech ta historia będzie dla nas przypomnieniem, że Bóg jest blisko nas w naszych najtrudniejszych chwilach i że Jego miłosierdzie przynosi pełne uzdrowienie dla naszej duszy, umysłu i ciała.


Boże uzdrowienie nie zawsze odbywa się w taki sposób, jaki chcemy. Dlatego powinniśmy zaufać. Chociaż nie zawsze możemy zrozumieć powody, dlaczego Bóg działa w określony sposób, możemy zaufać, że Jego plan jest doskonały i uwzględnia nasze duchowe dobro. Wzorcem dla nas jest Jezus, który w swoim uzdrowicielskim działaniu pokazuje, że Boże uzdrowienie jest o wiele głębsze niż tylko fizyczne. Uzdrowienie dotyczy naszej duszy, naszych relacji i naszego duchowego wzrostu. Musimy otworzyć się na to, że Bóg może działać na różne sposoby, które przekroczą nasze oczekiwania. Pamiętajmy przy tym o medycynie. Bóg słuchając naszych modlitw posługuje się narzędziami, ludźmi i środkami, które nas otaczają. Módlmy się ale nie bądźmy bierni, zawsze szukajmy pomocy i wołajmy o wsparcie.


W naszych próbach zrozumienia Bożej woli wobec cierpienia i uzdrowienia powinniśmy zachować pokorę i zaufanie. Nie jesteśmy w stanie pojąć wszystkich tajemnic Bożych, ale możemy odnaleźć pokój i pocieszenie w Jego miłości i obecności. Na tej trudnej drodze musimy uczyć się zaakceptować to, czego nie możemy zmienić i kierować nasze zaufanie w stronę Boga, który jest naszym uzdrowicielem i pocieszycielem. Bóg jest dobry, bo uzdrowił nas poprzez ofiarę Jezusa. To, co teraz doświadczamy, jest tylko przejściowe w porównaniu do wieczności. Ta dobra nowina jest dla nas i dla innych, którzy jeszcze nie poznali Jezusa. Takie przesłanie powinniśmy nieść każdemu.


Jeszcze raz podkreślę: - nie mamy wszystkich odpowiedzi na pytanie, dlaczego cierpimy, ale możemy być pewni, że Bóg jest z nami i pragnie naszego uzdrowienia. Jezus może wziąć nasze problemy „na klatę”. Jego miłosierdzie jest proaktywne i nieustannie działa na naszą korzyść. Ale musimy wierzyć, modlić się z wiarą w nadziei i miłości, choć nie możemy zrozumieć wszystkich Jego dróg.


Podczas szukania uzdrowienia u Boga unikajmy transakcyjnego podejścia. Chociaż możemy i powinniśmy wyrażać nasze pragnienia, powinniśmy też być gotowi zaakceptować Jego wolę ufając, że On wie, co jest dla nas najlepsze.


Dziękujemy Bogu za Jezusa, naszego uzdrowiciela i za pewność, że pewnego dnia kazania o uzdrowieniu nie będą już potrzebne. Jezus pracuje nad naszym całkowitym uzdrowieniem, a my możemy cieszyć się Jego obecnością i działaniem w naszym życiu już teraz. Pamiętajmy, że łaska uzdrawia. Aby dostąpić łaski musimy uwierzyć. Jezus może wszystko. Jest Bogiem. Jego dotyk może uzdrowić.

 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page