top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Gdy w domu lodówka pusta…

Kilkadziesiąt lat temu rodzice mieli o wiele mniejszą świadomość tego, co dla dziecka jest dobre. Powszechne było np. palenie tytoniu przy dzieciach czy obdarowywanie ich prezentami pod choinkę typu pistolet na śrut czy inne niebezpieczne zabawki. Z czasem to się zmieniło, ale nie wszędzie i nie od razu.



O ileż większy jest nasz Ojciec Niebieski?



Tematem tego tygodnia jest hojność Boga. W naszym wezwaniu do uwielbienia widzimy psalmistę wychwalającego wiele cnót Bożych, w tym zapewnienie, że Pan rzeczywiście czyni tylko dobro. U Ozeasza widzimy Boga mówiącego prorokowi, że będzie hojny dla Judy nawet po odwróceniu się Izraela. W Kolosan Paweł przypomina nam, jak hojny był Bóg, przebaczając nam wszystkie nasze grzechy i czyniąc nas żywymi i zbawionymi z Chrystusem. A w Ewangelii Łukasza 11 Jezus pokazuje nam w przypowieści, o ile hojniejszy jest Bóg niż nasi ziemscy ojcowie i przyjaciele.



Kilkadziesiąt lat temu rodzice mieli o wiele mniejszą świadomość tego, co dla dziecka jest dobre. Powszechne było np. palenie tytoniu przy dzieciach czy obdarowywanie ich prezentami pod choinkę typu pistolet na śrut czy inne niebezpieczne zabawki. Z czasem to się zmieniło choć nie wszędzie i nie od razu.


Inaczej ma się z Bogiem: Jest właśnie ktoś, o kogo nigdy nie musimy się martwić, jeśli chodzi o dawanie, a jest nim nasz niebiański Ojciec. On dokładnie wie, czego potrzebujemy i hojnie obdarza nas swoją mądrą i pełną miłości troską.


Dzisiaj przyjrzymy się rozmowie, jaką Jezus przeprowadził ze swoimi uczniami. Zamiast odpowiadać na ich proste pytanie, w typowym stylu, Jezus zamienia to w okazję do spędzenia czasu na opowieści. To poprzez tę historię przekazuje nam, o ile bardziej hojny jest nasz niebiański Ojciec niż nasi ziemscy ojcowie i o ile bardziej hojny jest dla nas jako przyjaciel niż nasi ziemscy przyjaciele. Dzisiejszy tekst zaczyna się od fragmentu, który większość z nas zna;

1 Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». 2 A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie:Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!3 Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień 4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». ( Łk 11:1-4 )


Uczniowie poprosili Jezusa, aby nauczył ich modlić się tak, jak modlili się uczniowie Jana Chrzciciela. W ewangelii Łukasza, Jezus podaje skróconą formę tego, co nazywamy Modlitwą Pańską. Ze względu na jej zwięzłość Jezus szybko przechodzi do przypowieści, nie wydaje się, aby Łukasz troszczył się o to, aby ta modlitwa została skonsolidowana w liturgię słowo w słowo, która będzie przekazywana przez eony historii kościoła. Słynny anglikański historyk i duchowny Nicholas Thomas Wright powiedział: „Modlitwa Pańska jest nie tyle przykazaniem, co zaproszeniem… do udziału w życiu modlitewnym samego Jezusa”. Wydawałoby się, że to, co Jezus przekazuje poprzez tę historię, nie dotyczy tego, jak lub o co się modlić, ale co ważniejsze, o poznania charakteru tego, do którego się modlimy.


Co sprawiło, że uczniowie zapytali Jezusa, jak się modlić? Wcześniej w Ewangelii Łukasza (rozdział 5) faryzeusze porównują uczniów Jezusa z uczniami Jana. Zauważyli, że uczniowie Jezusa nie pościli i nie modlili się tak jak Jana. Być może uczniowie Jezusa czuli, że między dwiema wspólnotami istnieje konkurencja?


Jezus podkreśla dalej, że w modlitwie nie chodzi o działanie, ale o uznanie Boga i doświadczenie intymności z Nim. Następną rzeczą, jaką robi Jezus, jest przytoczenie swoim uczniom przypowieści. Tym razem prosi ich dodatkowo, aby włączyli empatię;


5 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: "Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać". 7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: "Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie". 8 Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. ( Łukasza 11:5-10 )


Uczniowie proszeni są, aby zobaczyli siebie jako gościa w środku nocy. Jako gospodarz jesteś nieprzygotowany, ponieważ nie masz chleba, który mógłbyś zaoferować swojemu nocnemu gościowi. Uczniowie postrzegali to jako normalne wydarzenie. Wiele osób podróżowało nocą, aby uniknąć upału dnia. Podróżowali, kiedy było chłodniej. W tamtym czasie i regionie przyjęcie gościa późno w nocy nie byłoby niczym niezwykłym.


Gościnność wydaje się być dziś sztuką zapominaną w naszym społeczeństwie, ale w Palestynie w pierwszym wieku była celebrowana na poważnie. Jeśli ktoś przyszedł do ciebie do domu, przyjmowałeś go. A jeśli go przyjąłeś, to również byłeś odpowiedzialny za nakarmienie gości.


Ale co się dzieje, gdy twoja lodówka jest pusta?


Poproszono uczniów, aby wyobrazili sobie, jak idą do sąsiada i proszą o jedzenie, aby mogli nakarmić swoich gości.


Jezus pokazuje, jak prawdopodobne jest spotkanie z gderliwym, zaspanym sąsiadem, który po prostu chce, żebyś odszedł. W końcu wszyscy są już w łóżkach, a jeśli sąsiad musi wstać, jest bardziej niż prawdopodobne, że obudzi całą rodzinę (zwierzęta i wszystko inne). Niedogodność dla tego sąsiada byłaby niemała.


Nic z tego, co tu opisuje Jezus, nie stanowi abstrakcji. Posługiwał się prawdziwym przykładem tego, co się czasami zdarza i jaki może być tego wynik. Jezus wciąga słuchaczy w historię, aby akcentować znaczenie każdego z bohaterów tej historii.


Zmęczony drogą gość prawdopodobnie jest wygłodzony, a teraz może czuć się źle z powodu niezręcznej sytuacji, w której właśnie postawił swojego gospodarza. Ostatnią rzeczą, jakiej chciał gospodarz, było obudzenie sąsiada, skoro został przyłapany na niefrasobliwości, bo nie miał czym ugościć przybyszy. Sporą zniewagą byłoby pozwolenie gościowi głodować, przyniosłoby to wstyd całej jego rodzinie. Jedynym rozwiązaniem jest nakłonienie sąsiada do wsparcia w tej sytuacji. Śpiący sąsiad nie chce obudzić całej swojej rodziny, bo to dla niego nie wygodne.


Wreszcie dochodzimy do finału; sąsiad spełnia prośbę gospodarza. I nie dlatego, że byli tak dobrymi kolegami, ale jak to ujął Jezus, z powodu „natręctwa” proszącego. Widzi, że jego sąsiad jest w trudnej sytuacji, więc ratuje go w opresji.


Należy zauważyć, że w tej historii każdy o coś prosi. Chodzi o zachowanie twarzy, wytrwałość lub presję na czyimś poczuciu etyki w kontekście uwarunkowań kulturowych. To jednak nie pokazuje, jak nasz niebiański Ojciec reaguje na nasze modlitwy.


Jezus mówi swoim uczniom, aby prosili, szukali i pukali, a robiąc to, otrzymają to, o co proszą. Wydaje się, że mówi to samo na dwa różne sposoby, od wersetu 9 do wersetu 10. Czy to stwierdzenie, że wszystko, czego pragniemy od Boga, jest automatycznie przydzielane? Wystarczy prosić i wszystko jest nasze, bez dodatkowego starania? Cóż, wiemy z życia, że ​​tak nie jest. Wszyscy znamy ludzi, za których się modliliśmy, którzy nie tylko nie wyzdrowieli, ale odeszli. Modliliśmy się o rozbite małżeństwa, które były w tarapatach ale problem zakończył się rozwodem. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, módl się, abyś dziś wieczorem wygrać w zdrapkę lub lotto i daj mi znać, jak to się skończy. Więcej o tym za chwilę. Kontynuujmy.


11 Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». ( Łk 11:11-13 )


Jezus prosi teraz swoich uczniów, aby zastanowili się nad ludzkimi sprawami. Mówi o ziemskich ojcach. Nie narażaliby niepotrzebnie naszego życia na niebezpieczeństwo, nie podaliby kamienia zamiast chleba. To byłoby nie do pomyślenia. Jesteśmy pod ich opieką i otrzymujemy od nich zaopatrzenie i posiłek. Ojcowie z poczucia obowiązku muszą zaspakajać potrzeby swoich dzieci. Następnie Jezus porównuje ziemskich ojców do naszego niebiańskiego Ojca. Jeśli nasi ziemscy ojcowie (źli ) wiedzą, jak dawać dobre dary, o ileż bardziej Ojciec da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.


Przypomina mi to Księgę Izajasza 55:8 : 8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana.”.


Jeśli przeczytasz resztę tego rozdziału, zobaczysz, że prorok mówi o tym, o ile większa jest Boża dobroć niż nasza własna.


Stwierdzenie Jezusa: „O ileż jeszcze…” jest pointą. To punkt kulminacyjny tej historii – tego wydarzenia, które przedstawia Łukasz. Nie chodzi o nauczenie nas konkretnej formuły modlitwy. I z pewnością nie chodzi o sprowadzenie Boga do poziomu naszych materialnych oczekiwań. Jezus uczy nas o ile wspanialszy jest Bóg jako przyjaciel niż wszyscy ci, których przedstawia jego historia. A o ileż większy jest Bóg jako Ojciec niż ci, którzy nas chronią i zaopatrują na ziemi.


W przeciwieństwie do śpiącego sąsiada, Bóg nie próbuje nas uciszyć ani odrzucić. Bóg ofiarowuje jako przyjaciel. Przyjaciel, którego nigdy nie trzeba przekonywać o naszej potrzebie. On zdaje sobie z tego sprawę o wiele bardziej niż my. Nasze motywacje i obietnice zawierane w modlitewnej prośbie nie robią na nim wrażenia. On już jest gotowy do pomocy i wsparcia. Nie jesteśmy w stanie postawić go w niezręcznej sytuacji. W rzeczywistości kazano nam śmiało wejść do jego sali tronowej. Bóg nie waha się, nie gardzi naszymi prośbami. Bóg nas nie odrzuca.


A jeśli chodzi o wygraną w Lotto?


Chcesz nowy samochód, większy dom? Więcej pieniędzy? Proście a będzie Wam dane, jeśli tylko nasz dobry Ojciec uzna te rzeczy za najbardziej nam potrzebne i pożyteczne.


W przeciwieństwie do ziemskich ojców, którzy mogą się o nas troszczyć np. tylko materialnie, nasz niebiański Ojciec pragnie znacznie więcej. Pragnie także naszego duchowego dobrobytu i zadba o to, abyśmy byli pod wszechstronną opieką. Jest też tym, o kogo kazano uczniom prosić. To Duch Święty. To dzięki Duchowi Świętemu poznajemy niezwykle hojnego Boga i całe Jego stworzenie. Duch Święty pokazuje nam jak bardzo Bóg jest naszym dobrym Ojcem w niebie. Zaufajmy.



 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comentários


bottom of page