top of page
  • Witek

Jak utopić maskę wstydu?

W wielu kręgach chrześcijańskich zakorzenił się toksyczny perfekcjonizm. Tam niektórzy wierzą, że kiedy zaczniemy podążać za Jezusem, grzech znika. Osoby o takim nastawieniu myślą, że nasza miłość do Chrystusa powinna automatycznie wyłączyć nasze grzeszne uczynki, że „nawrócony” znaczy - bezgrzeszny. Są głęboko rozczarowani sobą a ich prawość słabnie. Często takie myślenie prowadzi do nieautentyczności.



Jezus jest naszą nadzieją


Gdy bierzemy do ręki codzienną gazetę, słuchamy radiowych wiadomości, zawsze natrafiamy na co najmniej jedną złą informację. To znak czasu, że jesteśmy zalewani potokiem mało istotnych newsów i gnębieni ponurym przekazem. Prorok Izajasz przypomina nam, abyśmy ściszyli radio i telewizor i wznieśli oczy ku Temu, który nigdy nie zawodzi. Abyśmy wyszli ze zgiełku codzienności. Jezus jest zawsze gotowy, by objąć nas swoimi kochającymi ramionami. On jest naszą jedyną prawdziwą nadzieją. Zawsze podaje nam dobre i rzetelne informacje.


Psalm 29:1-11 Izajasz 42:1-9 Dzieje Apostolskie 10:34-43 Ew. Mateusza 3:13-17


W tę niedzielę obchodzimy pamiątkę chrztu Pańskiego. Wspominamy dzień, w którym Jezus przyjął chrzest w naszym imieniu. Chrzest Jezusa ujawnił coś bardzo ważnego o Nim i o człowieku. Chrystus prowadził bezgrzeszne życie, więc nie potrzebował oczyszczenia z grzechów przez chrzest. Jednak poddał się sakramentowi, abyśmy w Nim mogli być wolni od grzechu. Dlatego tematem tego tygodnia jest Sprawiedliwość Jezusa Psalm 29 mówi o mocy Boga do pokonania zła. W Księdze Izajasza odnajdujemy Jezusa zapowiedzianego jako narzędzie Bożej sprawiedliwości. W Dziejach Apostolskich Piotr złożył świadectwo, że Jezus jest tak Mesjaszem, jak i Bogiem. W Ewangelii Mateusza czytamy o tym, jak Jezus został ochrzczony, aby wypełnić wszelką sprawiedliwość.


Sprawiedliwość wypełniona


Zgodnie z kalendarzem liturgicznym, dziś obchodzimy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wspominamy i celebrujemy chrzest Jezusa. Przypominamy sobie także nasz chrzest. Ci, którzy przyjęli chrzest jako niemowlęta, muszą korzystać z fotografii, filmów, przekazu rodziny. Dla tych z nas, którzy przyjęli ten sakrament jako dorośli, ceremonia zapewne zapadła w pamięć. Zeszliśmy do wody i wyszliśmy z niej nowi. Symbolicznie pozostawiliśmy „starego człowieka”, czyli „starego siebie” - martwego w wodzie. Alleluja! Ale czy kiedykolwiek zauważyłeś, że stare ja — ta część nas, która jest odwrócona od Boga — nie radzi sobie zbyt dobrze z „byciem martwym”? Niemal jak z filmu o zombie, moje stare ja wciąż się ożywia, bez względu na to, ile razy myślę, że zostało zatopione. Chociaż od jakiegoś czasu chodzę z Chrystusem, „stare ja” w jakiś sposób wie, jak wydostać się z wody i zepchnąć „nowe ja” na dalszy plan. Kiedy „stare ja” przejmuję kontrolę, może wyrządzić poważne szkody. Mogą ucierpieć moje relacje z ludźmi, moje duchowe zdrowie. Dlatego chcę, żeby zostało w wodzie i na dnie. Chcę, żeby pozostało martwe. Niestety, moje „stare ja” nie chce pozostać martwe. Czasami mam wrażenie, że nigdy nie uwolnię się od złych myśli i nawyków. Czy u Ciebie jest podobnie? Myślę, że wszyscy chrześcijanie mają problem ze „starym ja”.


Wielu wierzących nosi w sobie poczucie winy i wstydu, ponieważ ich „stare ja” ciągle dochodzi do głosu. W wielu kręgach chrześcijańskich zakorzenił się toksyczny perfekcjonizm. Tam niektórzy wierzą, że kiedy zaczniemy podążać za Jezusem, grzech znika. Osoby o takim nastawieniu myślą, że nasza miłość do Chrystusa powinna automatycznie wyłączyć nasze grzeszne uczynki, że „nawrócony” znaczy - bezgrzeszny. Są głęboko rozczarowani sobą a ich prawość słabnie. Często takie myślenie prowadzi do nieautentyczności. Naturalną reakcją jest ukrywanie własnych błędów i upadków, aby nie sprawiać wrażenia „niechrześcijańskiego”. Toksyczny perfekcjonizm powoduje, że ci, którzy na niego cierpią, noszą chrześcijańską maskę. Ukrywają swój grzech, winę i wstyd. Często niosą ze sobą niepokój, ponieważ boją się, że zostaną zdemaskowani. To duże obciążenie.


To nie jest wolność ofiarowana nam w Jezusie Chrystusie. Przesłanie ewangelii nie brzmi: „Chrystus umarł, abyśmy mogli się odnowić samodzielnie”. Dobrą nowiną jest to, że Chrystus umarł, aby uczynić nas nowymi. To przez Jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie zostaliśmy uznani za sprawiedliwych. W rezultacie zostajemy uwolnieni od ciężaru kształtowania własnej prawości. Prawidłowe myślenie i postępowanie wynikają z naszej właściwej relacji z Bogiem. Nie musimy nosić maski i się ukrywać. Chrystus jest naszą sprawiedliwością. Był i jest dla nas idealny. Wyzwaniem jest - przyjęcie łaski oferowanej przez Boga i życie w niej. Tak - często łatwiej to powiedzieć niż zrobić.


Tę prawdę widać w chrzcie Jezusa. Przeczytajmy to tak, jak jest zapisane w Ewangelii Mateusza;