top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Jak wierzyć żeby nie zwariować?

Z jakich skarbów rezygnujemy, gdy lekceważymy nakazy naszego niewidzialnego Pana? Kiedy Duch skłania nas do służenia Mu, obiecuje również głębszą komunię z samym sobą. To dlatego nigdy nie możemy „wyładować swoich akumulatorów”, kiedy podążamy za Duchem. Możemy się wyczerpać, robiąc rzeczy o własnych siłach



Niewidzialna rzeczywistość



Tematem tego tygodnia jest: jak spostrzegać niewidzialnego Boga przez wiarę. W Psalmie 50 psalmista widzi Boga w pięknie stworzenia. Izajasz ostrzega nas, że Bóg „ukrywa się” przed tymi, którzy „praktykują religię” zamiast prawdziwie wierzyć. Oznacza to, że ci, którzy przedkładają religię nad Boga, będą mieli trudności z nawiązaniem z Nim relacji. Aby ujrzeć Boga, jego naśladowcy muszą dbać o innych, zwłaszcza o potrzebujących i być Bogu posłuszni. Autor Listu do Hebrajczyków, definiując wiarę, przytacza wiarę Abrahama w Boże obietnice jako wzór wiary. W Ewangelii Łukasza Jezus wzywa wierzących do szukania skarbów niebiańskich (niewidzialnych) a nie posiadłości ziemskich (widzialnych). Jesteśmy również zachęcani do naśladowania Chrystusa tak, jakby jego powrót był bliski. Chrześcijanie powinni być czujni i przygotowani, bo Jezus może przyjść w każdej chwili.


Błogosławieństwa „niewidzialnego” Boga


Swego czasu niektórzy rodzice wpadali w modny trend, który z założenia miał kształcić w dziecku silną wolę i posłuszeństwo. Dodatkowo filmiki z takich akcji były publikowane w Internecie dla rozrywki innych rodziców, otóż; rodzice sadzali swoje dziecko i rozsypywali przed nim słodycze. Następnie wychodzili z pomieszczenia mówiąc dziecku, żeby nie zjadło ani jednego smakołyku. Zamontowana kamerka potajemnie nagrywała zmagania dziecka; zjeść i być nieposłusznym czy być dzielnym i nie sięgać po słodycz? Przed takim dylematem stawał maluch. Publikowane w Internecie historie z filmików pokazywały, że przeważnie dziecko czuło się komfortowo przez pierwszą minutę, a potem można było zobaczyć, jak jego siła woli w obliczu rozsypanych łakoci słabnie. Przeważnie, gdy rodzic wracał do dziecka, nie mógł się doliczyć łakoci, bo niektóre po prostu zniknęły. Gdy rodzic był w pokoju, dziecko potrafiło być silne. Gdy rodzic opuścił pokój, zdolność dziecka do utrzymania ascezy „smakołykowej” szybko się ulatniała.


Nie można powiedzieć o tych dzieciach nic negatywnego choćby dlatego, że dorośli robią to samo. Pewnie nie raz spędzałeś czas w restauracji z przyjaciółki bądź rodziną. Etykieta nakazuje, aby zacząć posiłek równo to znaczy wtedy, gdy wszyscy goście mają już podane np. pierwsze danie. A co wtedy, gdy kelner zapomniał o jednej osobie z waszego towarzystwa? Ludzie stają się głodni, a gorące jedzenie stygnie! Nadchodzi ten niezręczny moment, w którym sprawdzana jest samokontrola każdego. Ludzie zaczynają zerkać na swoje nietknięte danie, który wciąż czeka. Każdy już by coś chciał przekąsić. Jedna osoba czeka na drugą. Ale jeżeli towarzystwo jest dobrze wychowane to wszyscy czekają. Sytuacja jest niezręczna, głodek doskwiera. W końcu ten, któremu nie podano wypowiada wyczekiwane w napięciu słowa: „Słuchajcie, śmiało jedzcie. Nalegam." Oczywiście inni są zobowiązani do powiedzenia: "Jesteś pewny?" Każdy wie, że to kurtuazyjna scenka. W końcu goście są wdzięczni, że ten, który został bez posiłku niemal heroicznie ustąpił przy tym konwenansie, bo tak robią dobrzy przyjaciele!


Te historie są zabawne, ale ilustrują poważniejszą kwestię: ludziom zazwyczaj trudno jest przestrzegać zasad, gdy nie ma nikogo, kto mógłby je egzekwować. Niezależnie od tego, czy chodzi o przekraczanie dozwolonej prędkości, przemycanie własnych kanapek do kina, wszyscy zmagaliśmy się z obowiązkiem przestrzegania różnych codziennych zasad, podczas gdy kusiło, aby robić inaczej. Nie mówię tego, by kogoś potępić, ale by wskazać na ludzką skłonność, która wpisana jest w nasze charaktery. Często kusi nas, by naginać lub przekraczać granice; od dobrego smaku do granic prawnych włącznie. Nawet jeśli skutecznie się opieramy, pokusa istnieje. Tendencję oddaje słynne powiedzenie; „Co zdarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas”. Ale czy naprawdę?


Ta ludzka skłonność może skomplikować naszą relację z Bogiem, którego nie możemy mierzyć naszymi ziemskimi zmysłami.


Biblia zawiera liczne historie o ludziach, którzy słyszą głos Boga lub widzą fizyczną manifestację Jego obecności; jednak te zdarzenia są rzadkie. Większość z nas w tym życiu nie usłyszy głosu Boga ani nie będzie się z Nim kontaktować fizycznie, jednak jako chrześcijanie mamy naśladować Jezusa i postępować wg Bożych przykazań. Niestety fakt, że Boga fizycznie nie widać może sprawić, że łatwo ignorować wiele z tego, czego nauczał Jezus. Oczywiście istnieją prawa, które pomagają nam uniknąć niektórych bardziej szkodliwych występków, które nazywamy grzechami. Bóg zna tą prawdę o nas. W końcu ma wgląd w nasze serca i umysły. Dlatego Jezus wiele nauczał o treningu. Wiedział, że będziemy walczyć w naszych relacjach z niewidzialnym Bogiem, dlatego często nadmieniał o naszych naturalnych skłonnościach. W naszym dzisiejszym tekście czytamy te słowa Jezusa:


32 Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. 33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. 34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. 35 Niech będą przepasane biodra7 wasze i zapalone pochodnie! 36 A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. 37 Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przypasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. 38 Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. 39 A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 40 Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». (Łukasza 12:32-40 )


We fragmencie Jezus odniósł się do dwóch pokus: pokusa podążania za innym przywódcą i pokusa ignorowania poleceń przywódcy. W wersetach 32-34 Jezus ostrzega przed zarabianiem pieniędzy w niezgodzie z Bogiem. Pieniądze są łatwe do uwielbiania, ponieważ pozornie mogą pomagać robić niesamowite rzeczy. Mając wystarczająco dużo pieniędzy, możesz zbudować statek kosmiczny i okrążyć Ziemię. Mając wystarczająco dużo pieniędzy, mógłbyś kupić firmę farmaceutyczną, która produkuje leki ratujące życie. Mając wystarczająco dużo pieniędzy, możesz kupić własną wyspę i rządzić nią według własnego uznania. Wydaje się, że pieniądze mogą dokonywać wyczynów boskich. W porównaniu z niewidzialnym Bogiem, namacalna i natychmiastowa moc pieniądza może być pociągająca.


Jezus ujawnił prawdę o pieniądzach: ich moc potrafi zanikać i jest tymczasowa. To, co dają pieniądze, może zostać utracone lub zabrane, a to, co zbudują, pewnego dnia może zostanie zniszczone. Co najgorsze, pieniądze nie zawsze zabezpieczają to, na co zostały przeznaczone. Pomimo wszystkich pieniędzy, które zostały wydane na takie rzeczy, jak badania nad rakiem, zapobieganie zmianom klimatycznym czy zapobieganie bezdomności, te i inne problemy wciąż nam towarzyszą. Prawdopodobnie wszyscy napotkaliśmy problemy, których pieniądze nie mogły naprawić, więc ten „bóg” w pewnym momencie nas zawiedzie. Jezus ostrzega nas, abyśmy nie wymieniali prawdziwych bogactw na złoto głupców. Chce, abyśmy zrozumieli, że podoba się Ojcu dać nam to, co najlepsze z tego, co ma do zaoferowania. Jest Królem, a jego pragnieniem jest dzielenie się z nami swoim królestwem. W ten sposób już jesteśmy bogaci. Ci, którzy podążają za Chrystusem, są już zaopatrzeni w sposób, którego nie jesteśmy w stanie w pełni pojąć. Jezus chce, aby wierzący byli dawcami, a nie magazynierami. Powinniśmy patrzeć na pieniądze jako narzędzie służby, a nie gwarancje bezpieczeństwa.


Bogactwa, które mamy w Bogu, nie bledną i są wieczne. Nowa para sneakersów nie jest tak dobra jak wieczna radość. Pierścionek z drogim kamienieć albo złoty łańcuch czy sygnet to nic w porównaniu z wolnością od poczucia winy i wstydu. 60-calowy telewizor nie może konkurować z bezwarunkową miłością. Cieszymy się z Ojca, który obdarza nas tymi bezcennymi i wiecznymi darami. Jeśli postrzegamy siebie jako już błogosławionych i skupiamy się na pielęgnowaniu bogactwa Bożego, niczego nam nie zabraknie. Będziemy zadowoleni w każdej sytuacji i zobaczymy rzeczywistość naszego szczęścia w każdych warunkach. Jeśli jednak naszym bogiem są pieniądze, nigdy nie zostaniemy napełnieni. Zawsze będziemy chcieli więcej i nigdy nie zaznamy duchowej sytości. Jeśli się nad tym zastanowić, niewidzialne rzeczy Boże są naprawdę bardziej realne niż rzeczy widzialne, które mogą nam dać pieniądze. W przypadku mojego kolegi fascynata technologii: kiedyś powiedział, że co kilka miesięcy wychodzi nowy model komputera jego ulubionej marki. Jak mam nadążyć ze zmienianiem sprzętu?


Sprawy Boże są spójne, stałe i niekończące się. Są zawsze dobre i zawsze prawdziwe, podczas gdy rzeczy, które można kupić za pieniądze, przeminą. Jezus chce, abyśmy byli świadomi granic, których sięgają nasze zmysły. Utożsamiamy to, co namacalne w materialnej rzeczywistości. Jednak rzeczy niematerialne Boga są prawdziwie rzeczywistymi rzeczami.


W wersetach 35-40 Jezus uczy nas, abyśmy unikali błędu popełnianego często przez naśladowców przywódców: ignorowania obowiązków. Zapewne pamiętasz ze szkolnych lat sytuacje, gdy na lekcję przychodził na zastępstwo przypadkowy nauczyciel. Klasa przeważnie „wrzucała na luz” a nauka szła do lasu. Obowiązki bywały ignorowane nie tylko przez uczniów, ale bywało, że i przez nauczyciela.

Jezus posłużył się metaforą przygotowanego sługi, aby pokazać, jak powinni żyć jego naśladowcy. Powinniśmy żyć tak, jakby powtórne przyjście Chrystusa było bliskie, choćby jutro.


Powszechną reakcją wielu, którzy czytają ten fragment, jest strach i niepokój. Jeśli Bóg jest tak dobry i kochający, dlaczego tak wielu chrześcijan boi się powrotu Chrystusa? Myślę, że częścią odpowiedzi jest to, że mamy zamazany obraz Boga i kojarzymy go z zimnym, surowym sądem. Myślimy, że w jakiś sposób, kiedy Chrystus powróci, nie będzie już kochający, cierpliwy i pełen łaski. Myślę, że inną kwestią może być świadomość, że ignorujemy niektóre z Bożych przykazań. To może być trudne. Niektórzy z nas pielęgnują poczucie winy z powodu braku inicjatywy, jeśli chodzi o sprawy Boże. Niektórzy z nas mają poczucie winy, ponieważ mają surowy obraz Boga, który oddziela go od Jego łaski.

To sprawia, że ​​myślimy, że nic nie jest wystarczająco dobre dla Boga.


W obu przypadkach środek zaradczy jest taki sam: spędzać jak najwięcej czasu z Bogiem.


Tym, którym brakuje inicjatywy, spędzanie czasu z Bogiem daje możliwość zobaczenia, kim On jest. Jest tak wspaniały, że wiedza o jego dobroci wyzwala chęć dobrego działania. Musimy przecież coś zrobić w obliczu tak przytłaczającej łaski. Tym, którzy są fałszywie motywowani przez wymyślonego, niełaskawego Boga, spędzanie czasu z Bogiem pokaże głębię Jego miłości, miłosierdzia i pokory. Nasze „działanie” z Bogiem powinno wypływać z naszego „bycia” z Bogiem. Podążanie za wolą Ducha pobłogosławi nas, byśmy czuli się akceptowani, nawet jeśli nie robimy kilku rzeczy doskonale.

Nie powinniśmy bać się Chrystusa ani jego powrotu. Powrót Chrystusa powinien wywołać radość w sercach tych, którzy Go kochają. Jeśli przyjrzymy się temu fragmentowi bliżej, mówi nam, że powinniśmy bać się zmarnowanego czasu i straconych okazji.


Kiedy Chrystus powróci, nie będzie już szansy na naśladowanie go w tym życiu. Dlatego jeśli już, to powinniśmy bać się przegapiać okazje do służenia naszemu Panu i Zbawicielowi. Nie dlatego, że boimy się Jego kary (chociaż ciągłe ignorowanie Ducha pociąga za sobą nieprzyjemne konsekwencje), ale dlatego, że gdy otworzymy drzwi, czeka nas za nimi błogosławieństwo.


Jezus daje zdumiewający obraz pana służącego swoim sługom, ponieważ byli gotowi, gdy pan zapukał. W tej historii Chrystus jest panem, a my sługami. Ten rodzaj pokory był niespotykany w czasach Jezusa, a mówienie o Bogu w ten sposób byłoby dla niektórych bluźnierstwem. Jednak Jezus mówi, że Bóg pobłogosławi nas za udział w dziele Jezusa Chrystusa i powinniśmy bać się przegapić coś tak wspaniałego.

Nie rozumiemy sensu nauczania Jezusa, jeśli myślimy, że mówi on tylko o swoim powtórnym przyjściu.


Za każdym razem, gdy Duch Święty zachęca nas do pomocy przyjacielowi, powiedzenia miłego słowa bliźniemu lub służba dla niego, to tak, jakby Jezus pukał do naszych drzwi. Bycie przygotowanym w tym przypadku oznacza wykonywanie praktyk duchowych, które sprawią, że będziemy gotowi odpowiedzieć, gdy Bóg przemówi. Musimy ćwiczyć otwieranie tych drzwi, ponieważ naszą naturalną tendencją jest ignorancja to to powinniśmy przełamywać każdego dnia.


Jakiej zażyłości z Bogiem brakuje nam, gdy nie reagujemy na to pukanie?


Z jakich skarbów rezygnujemy, gdy lekceważymy nakazy naszego niewidzialnego Pana? Kiedy Duch skłania nas do służenia Mu, obiecuje również głębszą komunię z samym sobą. To dlatego nigdy nie możemy „wyładować swoich akumulatorów”, kiedy podążamy za Duchem. Możemy się wyczerpać, robiąc rzeczy o własnych siłach, jednakże;

-nie wiemy, kiedy zostaniemy wezwani, aby być błogosławieństwem dla kogoś innego, więc musimy utrzymywać duchową dyscyplinę, aby pozostać w stanie gotowości. Modlitwa, czytanie Biblii, słuchanie chrześcijańskich podcastów, cieszenie się muzyką uwielbienia, post (nie mylić z dietą!), zaangażowanie w pracę misyjną, czytanie chrześcijańskich książek, praktykowanie ciszy i samotności, uczestnictwo we wspólnocie przy domowym i parafialnym stole -i inne praktyki duchowe to sposoby, dzięki którym przygotowujemy się na pukanie Jezusa do naszych drzwi. Kiedy angażujemy się w te życiodajne czynności, Bóg staje się mniej niewidzialny. Wszędzie widzimy jego ślady. Widzimy, jak porusza się w naszym życiu. Widzimy go poruszającego się w naszych rodzinach. Widzimy go poruszającego się w naszych kościołach. Widzimy go poruszającego się w naszym sąsiedztwie. Widzimy go w każdym miejscu, na które patrzymy. Nie będziemy myszą, która bawi się, gdy kota nie ma, ponieważ Bóg jest obecny wszędzie!


Jezus jest Stwórcą wszystkich rzeczy. Wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego — zarówno to, co widzimy, jak i to, czego nie możemy zobaczyć. Może być niewidzialny dla naszych ziemskich zmysłów, ale jest prawdziwą rzeczywistością. Modlę się, abyśmy przygotowali się na otrzymanie wszelkich błogosławieństw w tej rzeczywistości.


 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page