top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Jezus, podatki i drzewo figowe

Coraz rzadziej czujemy się bezpieczni. Pandemia osłabiła naszą pewność w zakresie stabilności pracy, dochodów czy relacji między ludzkich.

Tematem tego tygodnia jest wiara. Psalmista pokłada swoją wiarę i nadzieję w Boże przykazania i obietnice. W Starym Testamencie, w Habakuku, jest powiedziane, że sprawiedliwy będzie żył dzięki swojej wierności. W 2 Liście do Tesaloniczan Paweł modli się, aby moc Boża umocniła naszą wiarę, której owocem, z łaski, staną się dobre uczynki. A w Ewangelii Łukasza Jezus stawia za przykład moc wiary Zacheusza.



Poszukiwany, znaleziony i ocalony


Nie ma miesiąca bez publikacji badań statystycznych w różnych krajach świata a także w naszym. Okazuje się, że większość z nich prowadzi do smutnych wniosków. Coraz rzadziej czujemy się bezpieczni. Pandemia osłabiła naszą pewność w zakresie stabilności pracy, dochodów czy relacji między ludzkich. Jeśli popatrzymy na wyniki badań różnych grup zawodowych to dowiemy się, że blisko połowa pracowników czuje się wobec pracodawcy „niewidzialnymi narzędziami”. Uczniowie i studenci zaznaczają podobnie i narzekają na dręczące ich uczucie wyobcowania, samotności i braku dobrej perspektywy na przyszłość. Czują się „niewidzialni” dla systemu edukacji, dopóki czegoś nie przeskrobią…


Dzisiaj przyjrzymy się spotkaniu Jezusa z Zacheuszem – który został zepchnięty na margines a może nawet szkalowany z powodu wykonywanej profesji. Pomimo dostatku czuł się niewidzialny. Jezus wskazał na Zacheusza. To, co Jezus robi w życiu Zacheusza, robi także dla nas. Jezus nas szuka, znajduje i zbawia.

1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. 2 A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. 3 Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. 4 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. 5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». 6 Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. 7 A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». 8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». 9 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło» Łukasza 19:1-10


Łukasz pokazuje ciekawe zdarzenie. Umieszcza tę historię zaraz po tym, jak Jezus opowiada serię przypowieści w rozdziale 18. Postacie w tych przypowieściach wydają się zapowiadać historię Zacheusza;

  • Przypowieść o Wytrwałej Wdowie jest jak przypowieść o wytrwałości Zacheusza, który chce zobaczyć Jezusa,

  • Przypowieść o faryzeuszu i poborcy podatkowym jest porównywana do Zacheusza w tym, jak rozpoznał swój stan przed Bogiem, podobnie jak inny poborca ​​podatkowy,

  • I wreszcie, Bogaty Młody Władca, który ucieka przed wyrzeczeniami a sam Zacheusz, zamożny, postanawia rozdawać potrzebującym to, co ma.

Jak większość poborców podatkowych, Zacheusz był prawdopodobnie bardzo zamożny. Doszedł do tego, pobierając podatki. Nie był zwykłym poborcą. Pismo Święte wskazuje, że był „głównym” poborcą podatków. Chociaż Biblia nie mówi konkretnie, rys historyczny wskazuje, że jego bogactwo prawdopodobnie pochodziło z narzucania dodatkowych opłat i prowizji do tych, które Żydzi już musieli ustawowo płacić. A na dodatek nadzorował celników, czyli miał do czynienia z pieniędzmi z ceł i różnymi patologiami, które otaczały ten zawód. Niezła fucha, prawda?


Czytelnicy Łukasza mogą zauważyć coś jeszcze. Chodzi o imię samego Zacheusza. Jego imię oznacza w tłumaczeniu „czysty” Nieco komiczny oksymoron.


Oprócz zamożności Zacheusza, o czym Jezus musiał wiedzieć, było jeszcze coś. Żydzi pogardzali Zacheuszem. Pewnie nie miał wielu prawdziwych przyjaciół. Jak to bywa przy sprawach rozliczeń podatkowych czy nadzorowania np. celników, zapewne nie był także lubiany przez współpracowników. W końcu zabierał (pieniądze), dzielił i nadzorował. Dodatkowo, do urodziwych nie należał, był bardzo niskiego wzrostu.

Myślisz, że doświadczał hejtu? Nie wiemy, jak wyglądało jego życie do czasu spotkania Jezusa, ale możemy sobie wyobrazić, że jego bogactwa i sposób ich pozyskiwania zabrały mu więcej niż on zabrał ludziom.


Kiedy Jezus wchodzi do Jerycha, dostrzega Zacheusza i korzysta z okazji, by wypełnić część swojej misji. Nie skupia się na tłumie i gapiach. Szuka zagubionej duszy wśród tłumu. Dostrzega ją w Zacheuszu. Mógł równie łatwo przejść obok i zostawić Zacheusza siedzącego na drzewie figowym. A czego oczekiwał Zacheusz? Nawet jeśli siedział na drzewie, prawdopodobnie czuł się niewidzialny i odrzucony przez Boga. Kolejna anonimowa twarz, nawet jeśli nie było go w tłumie.


Przyjmij proszę, że w naszym codziennym życiu jesteśmy na misji z Jezusem. Łatwo jest dać się pochłonąć obowiązkom i materialnym dążeniom. W końcu codziennie trzeba zarabiać na chleb. Ale czasem trzeba też sobie przypominać, że jednak jesteśmy na misji i że powinniśmy spojrzeć w górę. Jezus mówi w Ewangelii Jana 4:35 Podnieście oczy i popatrzcie na pola”.


Szukajmy innych, ponieważ nas też szukano


5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». 6 Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. ( Łukasza 19:5-6 )


Zacheusz uświadamia sobie, że został dostrzeżony. Mógł spodziewać się osądu i odrzucenia. Tłumowi mogłoby się to spodobać. Ale potem szybko uświadamia sobie, że Jezus ma zupełnie inny plan. Zamiast stanąć pod moralnym osądem Jezusa, jest afirmowany. Jezus ogłasza, że ​​zaraz będzie gościem Zacheusza i zachęca go do skoku z drzewa. Cóż za bieg wydarzeń!


Jezus nie tylko widzi Zacheusza w sposób czysto fizyczny, dostrzega jego wnętrze. Jezus zna zawartość ludzkiego serca i umysłu i wie, jak tęsknimy za tym, by być widzianym i poznanym.


Jezus przyjął Zacheusza wiedząc, kim on jest. Udziela łaski, nie ubiegając się o zaproszenie Zacheusza, ale deklarując, że chce u niego zagościć. I nie chodziło o to, co zrobił Zacheusz dobrego lub złego. Chodziło o to, że Zacheusz pragnął poznać Jezusa. Deklaracja Jezusa spotkała się z pragnieniem Zacheusza.


Nasz Bóg postanawia zamieszkać z ludzkością, nie w oparciu o naszą dobroć, ale w oparciu o Jego dobroć. Rzymian 2:4 potwierdza, że ​​to Boża dobroć prowadzi nas do nawrócenia. A Zacheusz otrzymuje pełną dawkę Bożej dobroci w spotkaniu z Jezusem.


7 A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». ( Łukasza 19:7 )


Niestety, nie zawsze widzimy to, co Bóg widzi w innych. Tłum widział tylko niegodnego grzesznika, który został wyróżniony przez świętego męża Bożego. Zakładali, że Bóg nie chce mieć z taką osobą nic wspólnego. Ale wtedy to nie zależało od tłumu. Kto zostanie otulony Bożą łaską – to zależy tylko od Boga.


Tłum może szybko nas podeptać (dosłownie i w przenośni), przypomnieć nam o naszych błędach, ale Jezus poprzez swojego Ducha będzie nieustannie przypominał nam, kim jesteśmy w Nim i kim jesteśmy dla Niego. Szuka nas i widzi nas.

W odpowiedzi na poszeptywania tłumu Zacheusz dowodzi, że jego pokuta jest szczera.


8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». 9 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło» ( Łk 19:8-10 )


Jezus oświadczył wszystkim w zasięgu głosu, że zbawienie przyszło do Zacheusza. Będąc świadkiem skruszonego serca Zacheusza, Jezus wskazuje tłumowi, jak to wygląda, gdy ma się właściwą odpowiedź na łaskę Bożą – odpowiedź wiary.

Twierdzi, że Zacheusz jest synem Abrahama. Jest włączony do ludu wiary, nie należy go już uważać za wyrzutka wśród własnego ludu. Odpowiedź Zacheusza jest odpowiedzią wiary. Zacheusz jest poszukiwany, odnaleziony i uratowany.


Jezus powiedział, że przyszedł szukać i ratować to, co zginęło. Reprezentował serce Ojca tu na ziemi. W tej historii wykonywał misję poszukiwawczą. Identyfikuje Zacheusza jako kogoś, kto czuł się zagubiony i potrzebował dowiedzieć się o mocy zbawczej łaski.

Wielu z tłumu otaczającego Zacheusza coś przeoczyło; wielu z nich wierzyło, że nie potrzebują Zbawiciela. Wielu myślało, że są już sprawiedliwi poza Chrystusem i nie odczuwali potrzeby pokuty. Ilu dzisiaj wierzy w to samo – że są tak dobrzy, że bardziej już nie mogą? Żyją wg własnych kodeksów etycznych myśląc, że to wystarczy. Myśląc w ten sposób bardzo łatwo można się zagubić.


Historia Zacheusza miała ciąg dalszy. Wg przekazów Piotr mianował go pierwszym biskupem Cezarei. Być może było jak w innym przekazie; po rozesłaniu apostołów Zacheusz udał się do Galii i tam głosił ewangelię. Którąkolwiek wersję przyjmiemy to z każdej wynika, że Zacheusz nie roztrwonił otrzymanej łaski.


Jezus zagląda do serc nas wszystkich, aby badać nasze bolączki i potrzeby. Uzdrawia miejsca, które tylko miłość może naprawić. I przychodzi, aby żyć z nami przez swojego Ducha, aby uznać nas za swoich.


To On nas szuka, widzi nas i ratuje. On kontynuuje swoją posługę dzisiaj przez nas i przez swojego Ducha. Jako jego wyznawcy z podniesioną głową patrzmy na pola, które są gotowe na żniwa. Otwórzmy oczy, aby widzieć tak, jak on widzi. Otwórzmy nasze serca, aby czuć tak, jak on czuje. Otwórzmy się jako Jego Kościół, aby z radością przyjmować innych do rodziny wierzących.

 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page