top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Niewolnicy, ZOMO i Tiananmen

Bóg nie jest prawodawcą tego co dzieje się w sejmie albo senacie. Nie rozprawia się ze złem, zmieniając prawa. Odnosi się do zła, zmieniając serca i umysły. Ma swoją wizję przeszłości i przyszłości a jego plany są większe niż nasze osobiste doświadczenia.


W tym tygodniu obchodzimy IV Niedzielę Wielkanocną. Tematem tego tygodnia jest Jezus - nasz Pasterz i Opiekun.


Psalm 23:1-6 to mój ulubiony Psalm mówiący o Bogu jako o Pasterzu, który prowadzi swoje owce przez życie. Tekst zawiera obrazy pasterskie, takie jak "trawa", "wody spokojne" i "ciekawe ścieżki". Psalm wyraża ufność w opiekę Bożą i daje poczucie bezpieczeństwa, że Bóg będzie z nami w każdej sytuacji.


Dzieje Apostolskie 2:42-47 opisują życie pierwszych chrześcijan po zesłaniu Ducha Świętego. Tekst mówi o ich jedności, modlitwie, nauce Apostołów i łamaniu chleba. Wspólnota była pełna radości i hojności, a ludzie przystępowali do Kościoła każdego dnia.


1 Piotra 2:19-25 mówi o cierpieniu jako formie posłuszeństwa wobec Boga. Tekst zachęca czytelników, aby naśladowali Chrystusa, który cierpiał za nasze grzechy. Tekst mówi także o uzdrowieniu, które zostało zapewnione przez rany Chrystusa.


Jana 10:1-10 to przypowieść Jezusa o pasterzu, który zna swoje owce a one znają Jego. Tekst mówi, kto jest prawdziwym pasterzem i jaki jest jego głos. Jezus określa siebie jako drzwi do owczarni, przez które muszą wejść owce, aby osiągnąć zbawienie.


Te cztery teksty biblijne łączy wątek opieki i troski Boga o ludzi. W Psalmie 23 Bóg jest przedstawiany jako Pasterz, który prowadzi swoje owce i zapewnia im bezpieczeństwo i ochronę. W Dziejach Apostolskich 2:42-47 opisana jest wspólnota, która żyła w jedności i miłości, co jest wynikiem Bożej opieki i miłosierdzia. 1 Piotra 2:19-25 mówi o cierpieniu jako sposobie na naśladowanie Chrystusa i o uzdrowieniu, które jest możliwe dzięki Jego ranom. W Jana 10:1-10 Jezus przedstawia siebie jako Pasterza, który zna swoje owce i zapewnia im drogę do zbawienia.



Przykład cierpienia Chrystusa


Świat jest pełen przemocy. Przemoc i gwałt to oręże słabych i wystraszonych. Najnowsza historia świata pokazuje ogrom przemocy, ale też bohaterstwo i siłę ludowych przywódców i zwykłych ludzi. Przyjrzyjmy się niektórym faktom.


Protesty na Placu Tiananmen (Chiny, 1989) - setki tysięcy studentów i pracowników z całych Chin protestowało przeciwko rządom komunistycznym i domagało się demokracji. Władze Chin zareagowały wprowadzeniem stanu wyjątkowego i skierowaniem wojska i czołgów przeciwko demonstrantom. Według szacunków zginęło wówczas od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Manifestacje w Algierii (1988) - w Algierii wybuchły protesty przeciwko rządom prezydenta Chadli Bendjedida, który wprowadził rządy autorytarne. Władze zareagowały brutalnie, zabijając dziesiątki demonstrantów i aresztując tysiące osób. Demonstracje w Egipcie. W 2011 roku w Egipcie wybuchła rewolucja, która doprowadziła do obalenia prezydenta Hosniego Mubaraka. Władze egipskie brutalnie tłumiły protesty, używając siły i broni palnej. Zginęło ponad 800 osób. Protesty w Syrii. W 2011 roku w Syrii wybuchły protesty przeciwko rządom prezydenta Baszara al-Asada. Władze syryjskie brutalnie tłumiły demonstracje, używając siły i broni palnej, co doprowadziło do wojny domowej, która trwa do dziś.


W naszym kraju też mamy liczne przykłady w nieodległej historii, jednym z nich był Strajk w kopalni Wujek z 1981 roku. Górnicy domagali się m. in. poprawy warunków pracy i płac, a także odwołania dyrektora kopalni. Władze PRL uznały strajk za nielegalny i wezwano strajkujących do powrotu do pracy. Jednak górnicy nie poddali się i kontynuowali protest. Władze zaczęły stosować coraz ostrzejsze metody w celu zakończenia strajku. W dniu 13 grudnia 1981 roku kopalnia została otoczona przez oddziały ZOMO i wojska. Władze ogłosiły także stan wojenny w kraju, co oznaczało m.in. wprowadzenie godziny milicyjnej oraz ograniczenie wolności słowa i zgromadzeń. Oddziały wojskowe i ZOMO wtargnęły do kopalni, prowadząc brutalną interwencję. W wyniku działań władz 9 górników zginęło, a wielu innych zostało rannych. Po tym wydarzeniu strajk został przerwany, a przywódcy zostali aresztowani i skazani na długoletnie więzienia. Strajk w kopalni Wujek był jednym z największych protestów pracowniczych w Polsce w latach 80. XX wieku. Pokazał determinację robotników i ich gotowość do walki o swoje prawa, ale także brutalność reżimu komunistycznego i jego niechęć do dialogu z opozycją. Dla wielu z nas jest to straszne, ale i piękna historia. To straszne, ponieważ ginęli ludzie, którzy zostali niesprawiedliwie brutalnie potraktowani przez tych, którzy powinni byli ich chronić. Piękna, bo te przykładnie bohaterskie postawy wywalczyły nam lepszą przyszłość.


Czy możemy przebaczyć tym, którzy spowodowali ich cierpienie? Prawdę mówiąc, wielu z nas nigdy nie doświadczy prawdziwego, niesprawiedliwego cierpienia. Osoby z grup marginalizowanych mogą mieć takie doświadczenia jednak niewielu doświadczy długotrwałego, uporczywego niesprawiedliwego cierpienia. Większość z nas bywa czasami oburzona najmniejszą niesprawiedliwością. Bardzo ludzką przywarą jest życzyć krzywdy tym, którzy nas krzywdzą. Zwłaszcza gdy na ból i cierpienie nie zasłużyliśmy. Pomyśl o swojej reakcji, gdy ostatnio ktoś zajechał ci drogę, obmówił cię w mediach społecznościowych lub obwiniał cię za coś, czego nie zrobiłeś. Czy twoją reakcją było miłosierne przebaczenie temu, kto cię skrzywdził? Podejrzewam, że większość z nas odpowiedziałaby na to pytanie „nie”. Czy uznałbyś to, co cię spotkało, za prawdziwe cierpienie na skalę, jakiej doświadczyli chińscy studenci lub Polsce górnicy? Przypuszczam, że większość z nas również odpowiedziałaby „nie”. Nawet drobne zniewagi mogą sprawić, że poczujemy coś w rodzaju cierpienia, które jest skalowalne. Trudno jest przejść obok takich uczuć. Jako naśladowcy Chrystusa, jak mamy kochać naszych bliźnich, nawet tych, którzy traktują nas niesprawiedliwie? Jak zachować dystans do drobnych urazów i niedogodności? Jak przebaczyć tym, którzy sprawiają, że cierpimy?


Nie ma łatwych ani szybkich odpowiedzi na te pytania. Jednak pamiętajmy, że aby znaleźć drogę wyjścia, musimy zwrócić się do Jezusa. W tym okresie wielkanocnym pamiętamy, że Chrystus przyszedł, aby uleczyć nasze załamania i pokazać nam, jak żyć w świecie, który czasami sprawia, że ​​cierpimy. W pierwszym liście Piotra czytamy:


18 Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym. 19 To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie. 20 Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? - Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. 21 Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. 22 On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. 23 On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. 24 On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości - Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. 25 Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych. (1 Piotra 2:18-25)


Dla wielu z nas ten fragment może powodować pewien dyskomfort. To może przeszkodzić nam w zrozumieniu tego, co Piotr stara się nam przekazać. Piotr skierował tę część listu do niewolników, w tym do tych, którzy byli surowo traktowani przez swoich panów. Werset 21 sugeruje, że jego słuchacze zostali powołani do cierpienia. Czy Piotr mówi, że wolą Bożą jest, aby niektórzy ludzie cierpieli w niewoli? Na koniec Piotr nadmienia o haniebnym traktowaniu, jakie znosił Chrystus, aby nas wyzwolić. Rozważmy każdy z tych aspektów.


Jak Piotr podszedł do zła, jakim jest niewolnictwo? W I wieku przetrwanie chrześcijaństwa zależało po części od stanowiska Rzymu. Jeżeli przyjęto, że ruch Jezusa był pokojową sektą judaizmu to była to szansa na przetrwanie. Rzym tolerował religię żydowską, ponieważ stabilna gospodarka Izraela zapewniała znaczne przychody z podatków. Chrześcijaństwo nie mogło być wydzielone jako niezależna społeczność dla celów podatkowych. Z tych powodów cały ciężar ręki Cesarstwa Rzymskiego spadłby na kruchy, rodzący się kościół. Dlatego autorzy Nowego Testamentu uważali, aby nie pisać rzeczy, które mogłyby zostać odebrane jako naruszenie społecznego status quo. Jednocześnie nie mogli przymykać oczu na wyzysk dzieci Bożych. Tak więc zarówno Piotr, jak i Paweł, dwaj pisarze Nowego Testamentu, którzy bezpośrednio dyskutowali o niewolnictwie, położyli moralne i duchowe podstawy do zniszczenia niewolnictwa bez otwartego kwestionowania tej instytucji. Uważna lektura Biblii ujawni mocno ugruntowane stanowisko przeciwne niewolnictwu. To wyraża się w ataku na przyczyny, dla których jedna osoba zniewala drugą.


Piotr porównał cierpienia ludzi w niewoli do cierpień Pana Jezusa Chrystusa. To było radykalne i przełomowe stanowisko. W tamtych czasach większość ludzi łączyła dobrobyt finansowy ze sprawiedliwością. Uważano, że osoba posiadająca niewolników była bardziej błogosławiona, a zatem bardziej sprawiedliwa, niż osoba, która była zniewolona. Bo żeby mieć niewolników trzeba było być bogatym. Niewolnictwo było postrzegane jako uczciwe ekonomiczne rozwiązanie problemu ludzi, którzy nie byli w stanie spłacić swoich długów. Dlatego właściciele niewolników byli traktowani z przychylnością i aprobatą. Piotr postawił na głowie pogląd na instytucję niewolnictwa. Nazwał zniewoloną osobę błogosławioną za wytrwanie w niesprawiedliwej sytuacji. Powiedział to po tym, jak poinstruował swoich słuchaczy, aby szanowali wszystkich, a zwłaszcza rodzinę wierzących (w. 16-17).


Chociaż język tego fragmentu był skierowany do zniewolonych słuchaczy Piotra to wydaje się, że w równym stopniu skierowany jest także do wierzących właścicieli niewolników. W istocie apostoł mówi, że chrześcijanie, którzy zniewalali innych, sprawiali, że ci, którzy zostali stworzeni na obraz Boży, cierpieli tak, jak cierpiał Chrystus. Piotr nie wyartykułował otwarcie, jak chrześcijanie powinni zareagować w tej konkretnej sytuacji, ale przesłanie było oczywiste. Po prostu mrugnął to czytelnika okiem tak, aby stojący obok rzymianin tego nie zauważył.


Podejście Piotra do niewolnictwa mówi nam coś więcej o Bogu. Bóg nie jest ślepy na niesprawiedliwość i nasze cierpienie. W rzeczywistości Okres Wielkanocny przypomina nam o tym, jak daleko może posunąć się Bóg, aby położyć kres niesprawiedliwości i cierpieniu. W czasach Piotra niewolnictwo było teoretycznie akceptowaną instytucją. Jednak Bóg uważał niewolnictwo za niesprawiedliwe i starał się położyć temu kres. Podobnie Bóg nie jest ani nieświadomy, ani bezczynny w obliczu niesprawiedliwości, której doświadczamy. Ignorowanie niesprawiedliwości leży poza naturą Boga. Może jednak odnieść się do tego na poziomie, którego możemy nie od razu dostrzec.


Bóg nie jest prawodawcą tego co dzieje się w sejmie albo senacie. Nie rozprawia się ze złem, zmieniając prawa. Odnosi się do zła, zmieniając serca i umysły. Ma swoją wizję przeszłości i przyszłości a jego plany są większe niż nasze osobiste doświadczenia. Obiecuje jednak, że nasze indywidualne doświadczenia są ważne i że zrównoważy szale sprawiedliwości w tym życiu lub w następnym. Częścią przesłania ewangelii jest to, że Jezus Chrystus jest początkiem końca wszelkiej niesprawiedliwości ( Łukasza 4:16-21 ). Możemy mieć nadzieję, że zło może triumfować tylko do pewnego momentu.


A co z surowym traktowaniem?


Czy zniewolenie trzeba akceptować? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wolą Bożą dla zniewolonego chrześcijanina było cierpienie, a Stwórca przeoczył nadużycia. Jednak Piotr mówi o trzech rzeczach, które pokazują, że nie o to tu chodzi, bo wzywa zniewolonych chrześcijan, aby zaakceptowali autorytet swoich panów (w. 18), ale nie mówi im, aby zaakceptowali niesprawiedliwe traktowanie. Mówi im, aby znosili (w. 19-20) surowe traktowanie a to oznacza, że nadużycia kiedyś się zakończą. Zachęca słuchaczy, aby naśladowali Chrystusa i zawierzali się Temu, który sądzi sprawiedliwie (w. 23). Sugeruje to, że Bóg Ojciec wszystko widzi doskonale i jest ostatecznym sędzią.


Piotr nazwał Jezusa pasterzem i opiekunem ich dusz (w. 25). Jezus nie tylko prowadzi swoich naśladowców, ale też ich chroni. Jako pasterz i stróż działa, aby wyeliminować zagrożenia dla swoich owiec i nikt ani nic nie może mu się przeciwstawić.


Łącząc wszystkie te elementy razem, Piotr nawoływał swoich słuchaczy, aby zwracali się do Chrystusa, gdy doświadczają niesprawiedliwości, zamiast próbować zająć się nią o własnych siłach. Wiara w Boga nie oznaczała akceptacji niesprawiedliwości. Był to raczej akt wiary, że Bóg doskonale osądzi i naprawi wszystko w taki czy inny sposób.


Jeśli ktoś wątpi w zaangażowanie Boga w naszą indywidualną i zbiorową pomyślność, to śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są dowodem na to, jak daleko posunie się Bóg, aby uleczyć nasze złamania. Warto o tym pamiętać. Niezależnie od tego, czy jest to drobna czy wielka niesprawiedliwość, naszą naturalną tendencją jest zwracanie się do wewnątrz – w stronę własnego bólu. Chcemy wyprzeć wyrządzaną nam krzywdę i upewnić się, że już się to nie powtórzy. Bywa, że decyzje podejmujemy w chwili bólu, co utrudnia nam jasne widzenie.

Jako naśladowcy Chrystusa możemy podążać lepszą drogą. Zamiast zwracać się ku naszemu bólowi, możemy zwrócić się do Boga i złożyć nasz ból u Jego stóp. W Chrystusie Bóg okazał gotowość do złagodzenia lub likwidacji naszego bólu. Możemy mu powiedzieć, co nam się przydarzyło i jak się czujemy, a następnie wsłuchiwać się w jego reakcję. Jeśli doświadczymy wielkiego czy drobnego urazu lub niedogodności, Bóg spojrzy na naszą sytuację z właściwej perspektywy. Ujawni wady charakteru u tych, którzy nas skrzywdzili i w nas samych.


Bóg sprawi, że ​ będziemy współczuć bliźnim i popatrzymy na nich Jego oczami. Powinniśmy modlić się za tych, których zamierzaliśmy oskarżyć. Jeśli doświadczamy prawdziwej niesprawiedliwości, Bóg da nam siłę do wytrwania w miłości. Sprawi, że będziemy modlić się jak nasz Pan: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. W niektórych przypadkach Bóg może zmusić nas do podjęcia kroków w celu odparcia niesprawiedliwości; jednak przemieni nasze serca tak, aby naszą motywacją była miłość i pojednanie. Innym razem wezwie nas do modlitwy i zaufania, ​​położy kres naszemu cierpieniu w najlepszy możliwy sposób. We wszystkich przypadkach, kiedy przynosimy nasze zranienia przed tron ​​łaski, spotykamy się z empatią i zrozumieniem. Nie musimy się wstydzić naszych ran. On rozumie.


Wreszcie, czytanie o cierpieniach Jezusa może być dla nas trudne, a brutalne szczegóły mogą sprawić, że poczujemy się nieswojo. Pokusa odwrócenia wzroku od przemocy jest zrozumiała; jednakże rozmyślanie o cierpieniu Jezusa jest niezbędne dla tych, którzy chcą Go naśladować. Dlatego świętujemy okres wielkanocny. Biczowanie i ukrzyżowanie Chrystusa dowodzą, że Bóg dobrze zna smutek i cierpienie i nic, czego możemy doświadczyć, nie jest poza Jego pojmowaniem. Kiedy Bóg prosi nas, abyśmy znosili cierpienie, którego doświadczamy w tym życiu, nie prosi nas o zrobienie niczego, czego już dla nas nie zrobił. W rzeczywistości Chrystus wycierpiał dla nas więcej niż możemy sobie wyobrazić. To pomaga spojrzeć na nasze obecne problemy z właściwej perspektywy.


Patrzenie na cierpienie Jezusa jest konieczne dla chrześcijan, ponieważ ułatwia proces przebaczenia i pojednania. Kiedy patrzymy na cenę, jaką zapłacił za przebaczenie wszystkich grzechów, trudno jest twierdzić, że nie możemy przebaczyć grzechu naszemu bliźniemu przeciwko nam. Chrystus umarł w straszny sposób, aby przebaczyć naszym bliźnim. Dlatego też jako jego naśladowcy, my również powinniśmy zwrócić się do Boga, aby dał nam siłę do kochania, przebaczania i pojednania.


Na tym świecie będziemy cierpieć. Być może nie doświadczymy czegoś takiego jak wymienieni bohaterowie przeszłości. Jednak wszyscy będziemy cierpieć krzywdy i niesprawiedliwość.


Dobrą nowiną jest to, że Chrystus zwyciężył świat. Bóg nie jest ślepy na niesprawiedliwość i obiecuje doprowadzić wszystko do sprawiedliwego końca. Widzi nasz ból i działa w naszym imieniu. Naszym zadaniem jest zaufać Mu – zwrócić się do Niego zamiast do naszego zranienia. On jest naszym Pasterzem i naszym Opiekunem. Prowadzi i chroni, a jego drogi są doskonałe. Obyśmy wszyscy rzucili sobie wyzwanie: - podążania drogą miłości w każdych okolicznościach. Rzućmy sobie wyzwanie, aby być jak Chrystus, nawet w naszym cierpieniu.

 



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page