top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Tłum, chciwość i prawnicy

Być może czasami czujemy jakbyśmy byli tym „kimś z tłumu”, który prosi o coś Jezusa. Może czujesz się deptany przez „tłum”, które napiera na ciebie z każdej strony. Nasze życie często umieszcza nas w „tłumie”, który sprawia, że nasze dni i noce bywają pogmatwane.



Tematem tego tygodnia jest szczodra moc miłości. Wezwanie do uwielbienia zawarte w Psalmie jest poruszającym obrazem konsekwentnej miłości Boga. Czytanie ze Starego Testamentu z Ozeasza jest jednym z najbardziej znanych i wzruszających opisów niezachwianej miłości Jahwe do krnąbrnego Izraela. Tekst epistolarny pochodzi z Listu do Kolosan 3, gdzie Paweł kreśli sylwetkę tych, którzy żyją w jedności z Chrystusem i uczestniczą w Jego współczującej miłości. Ewangelia według Łukasza przedstawia przypowieść Jezusa, której celem jest przywrócenie bojaźliwych i chciwych serc kochającemu Bogu.



Bogaty w Bogu



Nasz dzisiejszy tekst zaczyna się od słów:


13 Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. ( Łukasza 12:13 )

Wspomniane zgromadzenie to tłum, który „zebrał się tysiącami”. Tłum był tak duży, że ludzie niemal się deptali. Ktoś spośród tłumu próbuje rozmawiać z Jezusem. Tłum może rozpraszać, przygniatać, zwłaszcza taki, nad którym nie ma żadnej kontroli i jest nie zorganizowany.


Być może czasami czujemy jakbyśmy byli tym „kimś z tłumu”, który prosi o coś Jezusa. Może czujesz się deptany przez „tłum”, które napiera na ciebie z każdej strony. Nasze życie często umieszcza nas w „tłumie”, który sprawia, że nasze dni i noce bywają pogmatwane. A będąc otoczonym przez tysiące w tym tłumie, możemy również czuć się nieważni, zapomniani i przeoczeni. W takich tłumach, w których żyjemy, my również możemy wołać do Jezusa, prosić i wyjednywać. Możemy myśleć, że Jezus nas nie widzi i nie zdaje sobie sprawy z naszej sytuacji. Czy byłeś w takim położeniu? Może jesteś dzisiaj „zatopiony” w tym tłumie...


Jeśli tak, ta historia zachęca cię do słuchania Jezusa, który przemawia do ciebie osobiście. Widzi cię i jest bardziej świadomy twojej sytuacji niż ty. Spójrzmy; kiedy jesteśmy deptani i miażdżeni przez tłumy, otoczeni chaosem i popychani, prawdopodobnie nie widzimy naszej sytuacji tak jasno, jak nam się wydaje.

Strach może zaciemniać nasze myśli, nadmiernie podkreślając niektóre rzeczy, które powinniśmy ignorować. Ale Jezus nie jest rozpraszany ani tumaniony przez tłumy. Pozostaje skupiony na swoim celu i planie dla ciebie i nie zmienia tego, co mówi. Jest stabilny, konsekwentny i wyraźnie widzi przez gąszcz tłumu. Kiedy będziemy omawiać tę historię, zachęcam do wyobrażenia sobie chaotycznego tłumu otaczającego Jezusa.



Jednocześnie wyobraź sobie Jezusa patrzącego na ciebie w tłumie. Zauważ, że się nie martwi. Nie boi się tłumu, w jego głosie nie ma paniki ani niepokoju. W ten sposób zwraca się do nas nawet dzisiaj w naszym chaotycznym i zatłoczonym życiu. Wygląda na to, że wie coś, czego my nie wiemy. Nie martwi się. Jest pełen pokoju i nie jest zirytowany lub zniechęcony naszymi troskami. Nie jest po prostu kolejnym, przypadkowym, szalonym człowiekiem w tłumie. Widzi znacznie dalej niż my, a jego dzisiejsze słowa zachęcają cię do dzielenia się jego pokojem i pewnością w czasach chaosu.


Może pamiętasz ze szkoły a może z zebrania lub konferencji sytuację, kiedy ktoś omawiał konkretny temat, a potem ktoś inny podnosi rękę i komentuje lub zadaje pytanie, które nie ma absolutnie nic wspólnego z tym, co zostało powiedziane? To jeden z tych momentów, w których przewracasz oczami, kiedy chcesz powiedzieć: „Gdzie byłeś przez ostatnią godzinę? Czy nie słyszałeś nic z tego, co zostało powiedziane? To właśnie robi „Ktoś z tłumu”, gdy mówi: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną rodzinnym dziedzictwem”.


Jeśli wrócisz do początku tego rozdziału, zobaczysz, że Jezus przemawiał do tłumu o dość trudnych sprawach. Mówi o tym, jak zareagować w obliczu śmierci. Rzucił np. ważkie słowa, aby nie bać się tych, którzy chcą nas zabić, a raczej należy bać się Boga. Mówi o konsekwencjach zapierania się Pana i bluźnierstwach. Mówi o tym, co zrobić, gdy zostaniesz poproszony o obronę przed władcami i władzami. To dość ciężkie, trudne tematy. A w tym wszystkim jest jeden spójny i donośny punkt; nie bój się i nie martw się. Bóg nie zapomniał o tobie i troszczy się o ciebie. Wtedy znikąd pojawia się ta jedna osoba w tłumie, która mówi: „Hej Jezu, czy możesz poprosić mojego brata, żeby dał mi to, co moje? Możesz sobie wyobrazić, jak ci, którzy rzeczywiście słuchali Jezusa, wywracali oczami? Skąd coś takiego się bierze?


W tym momencie wytrawny mówca publiczny prawdopodobnie po prostu zignoruje komentarz i pozostanie twardo w temacie. A Jezus robi znacznie więcej. Angażuje się w dialog i wciąga do rozmowy rozmówcę. Spójrzmy, jak to robi;


14 Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? ( Łk 12:14)


Najpierw zwraca się do niego per „przyjacielu”


Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że ktoś zwrócił się do Ciebie jako do przyjaciela, a wiesz, że oznacza to, że powie Ci coś, co może zabrzmieć nieprzyjaźnie? To mniej więcej taka skala. Jezus nie jest tu nieautentyczny; po prostu próbuje złagodzić cios. Chce, by mężczyzna wiedział, że to, co mu powie jest życzliwym przekazem. Oznacza to, że możesz ufać, że to, co zostało powiedziane, jest dla twojego dobra. Jezus nie stawia się przeciwko tej osobie, nawet jeśli ta osoba próbowała wykorzystać moment dla własnej korzyści. Ważne jest, abyśmy pamiętali w jaki sposób Jezus do nas mówi. Przychodzi do nas jako nasz przyjaciel, najlepszy, jakiego możemy sobie wyobrazić. On nie zamierza nas skrzywdzić. Więc nawet kiedy mówi nam coś, czego nie chcemy słyszeć, wiemy, jaką ma intencję.


Po drugie, Jezus zadaje ciekawe pytanie: „Kto ustanowił mnie sędzią lub rozjemcą?” Jak często Jezus zadaje nam to pytanie, kiedy do niego przychodzimy? W całej historii Ewangelii widzimy, jak Jezus zadaje to pytanie wprost tym, którzy do Niego przychodzą. „Kim mówisz, że jestem?” Kiedy przychodzimy do Jezusa z naszymi pytaniami i prośbami, ważne jest, aby mieć świadomość, kim On jest. W przeciwnym razie możemy odejść z pustymi rękami. Wiedza o tym, kim jest Jezus, będzie miała duży wpływ na to, co możemy od Niego otrzymać. Może zaoferować nam znacznie więcej niż to, o co prosimy.


Ten konkretny mężczyzna prosi Jezusa o rozstrzygnięcie tego, co wydaje się być sporem między nim a jego bratem; o podział ich dziedzictwa. Nie byłoby niestosowne, aby ktoś poprosił np. rabina o rozstrzygnięcie takich spraw. Ten człowiek pomylił Syna Bożego z przeciętnym prawnikiem.


Jezus się nie obraża. On chce pomóc temu człowiekowi – i nam dzisiaj – dać nam wiele z tego co przygotowane dla nas. Nie znamy sytuacji jaka była między braćmi, ale najwyraźniej ten człowiek chce tego, co do niego należy i chce tego teraz. Skupia się na sobie i widzi okazję, by zwerbować Jezusa na swoją stronę. Takie roszczenie możemy śmiało nazwać błędem. Obyśmy poważnie potraktowali przyganę, jaką Jezus zawiera w swoim pytaniu. Jezus nie został posłany przez Ojca jako kolejna osoba, której możemy użyć, aby uzyskać to, czego pragniemy. Jezus nie będzie manipulowany i używany jako środek do naszych własnych celów. Jest Panem i Królem i Twórcą życia. Nie jest środkiem do życia, które postaraliśmy się zbudować tylko dla siebie. On jest naszym Życiem!


Dalej Jezus mówi:


15 Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia (Łukasza 12:15 )


Jezus dociera tutaj do sedna problemu. Prawdopodobnie - nie to - ten człowiek chciał usłyszeć. Jezus wskazuje, że życie nie polega na posiadaniu, gromadzeniu dóbr. Jeśli myślimy, że tak jest, nadal będziemy żyć w strachu. Jezus nie odchodzi od tematu. Wykorzystuje prośbę mężczyzny, która jest "nie na temat", jako okazję do kontynuowania swojego nauczania. Ostrzega przed „wszelką chciwością”. Chciwość to nie tylko pragnienie większej ilości pieniędzy; po prostu chodzi tu o postawę typu „chcieć wszystkiego więcej”.


Czy wiesz, jak bardzo chciwość może być karmiona strachem?


Kiedy dobytek i cokolwiek z tego świata jest postrzegane jako esencja życia, wtedy będziemy się bać utraty tych rzeczy. W strachu będziemy starali się gromadzić coraz więcej w nadziei na zabezpieczenie własnego życia. Strach przez stratą jest trudny do zwalczenia czy opanowania. Potrafi rosnąć i nas nakręcać. Nigdy nie będzie dość, nawet, gdy mamy wszystkiego pod dostatkiem. Ale jest odwrotnie, gdy wiemy, kim jest Jezus.

Nawet jeśli nie mamy dość, będziemy mieli więcej niż dużo. Nasze spichrze się przepełnią. Z Jezusem nie ma strachu. Jezusa nikt nie może nam zabrać. Jest darem Ojca, który nigdy nie zostanie odebrany. Możemy w Nim odpocząć i przestać dążyć do zabezpieczenia własnego życia materialnymi dobrami. Nasze życie jest bezpieczne w Jezusie. A jeśli człowiek nadal tego nie rozumie, Jezus postanawia dodać kolejną przypowieść do swojego nauczania.


Następnie opowiedział im przypowieść: „Ziemia bogacza wydała obficie”.


Zwróć uwagę, jak Jezus zaczyna przypowieść. To ziemia produkuje, a nie bogacz. To wydaje się być subtelną wskazówką, dokąd idzie Jezus. Bogacz jest bogaty dzięki łasce, a nie uczynkom własnych rąk.


I pomyślał sobie: „Co mam zrobić, bo nie mam gdzie przechowywać moich plonów?” ( Łukasza 12:17)


Zdanie „I myślał sobie” jest dosłownie „rozmawiał w sobie”. Bogacz jest w auto dialogu. Nie szuka niczego od nikogo poza sobą, co oznacza, że ​​nie ma możliwości otrzymywania od innych. A o co się martwi? Przechowywanie jego plonów; strach przeradza się w chciwość. Ziemia zaopatrzyła go w obfitość, ale boi się, że zabraknie mu pożywienia. Więc zamiast ufać, że ziemia będzie rodzić plony w przyszłym roku, chce wziąć sprawy w swoje ręce.


Potem powiedział: „Zrobię to: zburzę moje stodoły i zbuduję większe, i tam będę przechowywać całe moje zboże i mój towar”. ( Łukasza 12:18 )


Zwróć uwagę na postawę bogacza; Chodzi mu tylko o niego. Myśli o sobie, mówi do siebie i cokolwiek zrobi, zrobi to sam. To egoista, która wydaje się nie mieć w swoim życiu miejsca dla innych. I jak smutno, że zamiast cieszyć się tym, co ma, wymyśla kolejny projekt, aby zabezpieczyć swoją przyszłość. Jego plan polega na zburzeniu rzeczy, które zbudował w przeszłości i zastąpieniu ich czymś większym. Czy nie dziwi cię, dlaczego bogaty człowiek chciałby zburzyć swoje istniejące stodoły zamiast po prostu dodać zabudowę? To wydaje się trochę dziwne, prawda? Być może wskazuje na istotę chciwości albo totalnie rozbuchane ego.


Bogacz wydaje się niezdolny do cieszenia się z tego, co ma. Nie tylko chce mieć większe stodoły, ale też nie będzie usatysfakcjonowany, dopóki to, co ma, nie zostanie zniszczone. Strach i chciwość z pewnością utrudniają racjonalizację naszych planów i decyzji.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej obserwacji. Zwróć uwagę na to, co nigdy nie weszło w plany bogacza. Nie rozważa innej opcji dla zboża i zgromadzonych dóbr, a mianowicie dzielenia się tym z innymi. Ani myśli, żeby dać worek zboża głodnym i biednym. Nie myśl o używaniu go jako błogosławieństwa dla innych. Chce tego tylko dla siebie. Ale, jak na ironię, zamiast odpoczywać i cieszyć się tym, co ma, bogaty człowiek planuje zapracować się choćby na śmierć ze strachu, że nie będzie miał więcej w przyszłości.


I powiem swojej duszy: Duszo, masz wiele dóbr zgromadzonych na wiele lat; odpoczywaj, jedz, pij, baw się dobrze”. ( Łukasza 12:19 )


Oto nadzieja bogacza.


Chce osiągnąć punkt, w którym jest całkowicie samowystarczalny. W pewnym sensie można powiedzieć, że chce pewnego dnia móc powiedzieć sobie: „Dobra moja, jedz, raduj się i popuszczaj pasa”. To wyraz życia dla samego siebie w teraźniejszości, tu i teraz, bez wizji na przyszłe życie lub ostateczny sąd. Bogacz nie jest uważany za człowieka pobożnego, ale raczej za człowieka głęboko pogrążonego w hedonizmie i nie podatnego na zmianę.


Ale Bóg powiedział do niego: „Ty głupcze! Tej nocy żąda się od ciebie twojego życia. A rzeczy, które przygotowałeś, czyje będą?” Tak samo jest z tymi, którzy gromadzą sobie skarby, ale nie są bogaci wobec Boga. ( Łk 12:20-21 )


Powyższe czyni tę przypowieść jedyną w swoim rodzaju. Jest to jedyna przypowieść w Ewangeliach, w której Bóg pojawia się jako jeden z bohaterów i przemawia. To jedyne miejsce w przypowieści, gdzie pojawia się inny głos, zakłócając wewnętrzny, skupiony na sobie monolog bogacza.

Być może Jezus wiedział, że potrzebujemy wstrząsającej przypowieści, która przełamie nasze złudne przekonanie, że nasze życie jest tylko tym, czym je tworzymy, materią. Pokazuje, że bogaty człowiek był głupi, myśląc i żyjąc tak, jakby był jedynym. Zapomniał słuchać Boga, podobnie jak człowiek, który chciał, aby Jezus rozstrzygnął spór, tamten też nie słuchał.


A co z nami? Czy teraz słuchamy?


Grzech, który Jezus odnajduje, nie polega na tym, że ten człowiek miał dużo pieniędzy lub w jaki sposób zdobył swoje bogactwa. Grzechem jest po prostu to, że bogacz tylko gromadzi swoje bogactwa, zamiast dzielić się lub choćby obracać nimi z minimalną korzyścią dla ogółu. Pod tym grzechem kryje się strach przeszyty chciwością. Bogacz ufa tylko sobie. W ten sposób nie może być bogaty w oczach Boga.

Innym sposobem na powiedzenie tego jest to, że odmawia życia z łaski i zamiast tego decyduje się na życie w złudzeniu samowystarczalności. W ten sposób nie jest w stanie otrzymać tego, co Bóg obficie zapewnia, a zatem nie jest „bogaty wobec Boga”.


W tej przypowieści Jezus wskazał, co naprawdę jest potrzebne człowiekowi z tłumu, który chce, aby Jezus interweniował w jego sporze o dziedzictwo. Ta osoba, tak jak ty i ja, musiała widzieć w Jezusie sprawczą moc. On jest dla nas łaską Bożą, a my żyjemy Jego słowem, a nie naszymi własnymi słowami i czynami.


Modlę się, aby ta przypowieść pomogła nam również dzisiaj skierować naszą uwagę na Tego, który jest naszym życiem. W Chrystusie nie mamy się czego bać. Możemy otrzymać to, co On ma dla nas, możemy wydostać się z pułapki chciwości i być hojnym ze wszystkim, co Pan nam daje. Tylko ci, którzy otrzymują od Pana, ufając Mu, że jest ich życiem, mogą naprawdę hojnie dawać, ponieważ nie ma obawy, że ich hojność uszczupli wieczne magazyny Bożej opieki i materialnych darów.


 


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page