top of page
  • Zdjęcie autoraWitek

Wielkanocnie po luterańsku

Ta historia stała się w dzień wielkanocny, właśnie wtenczas, gdy oni dwaj uczniowie przyszli z Emaus znowu do Jeruzalem, opowiadając uczniom, co się im spotkała, i jako widzieli Pana.


A gdy oni to mówili, stanął sam Jezus w pośrodku nich, i rzekł im: Pokój wam! A oni zalęknieni i przestraszeni będąc, mniemali, iż ducha widzieli. I rzekł im: Czemuście się zatrwożyli, i czemu myśli wstępują do serc waszych? Oglądajcie a obaczcie; bo duch nie ma ciała ani kości, jako widzicie, że ja mam. A to rzekłszy, pokazał im ręce i nogi. Lecz gdy oni jeszcze nie wierzyli od radości, ale się dziwowali, rzekł im: Macie tu co jeść? A oni mu podali sztukę ryby pieczonej i plaster miodu. A on wziąwszy, jadł przed nimi. I rzekł do nich: Te są słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, iż się musi wypełnić wszystko, co napisano w zakonie Mojżeszowym i w prorokach w psalmach o mnie. Tedy im otworzył zmysł, żeby rozumieli pisma. I rzekł im: Tak napisano, i tak musiał Chrystus cierpieć, i trzeciego dnia zmartwychwstać; i aby była kazana w imieniu jego pokuta i odpuszczenie grzechów między wszystkimi narodami, począwszy od Jeruzalem. A wy jesteście świadkami tego. Ewangelia Łukasza 24,36-48


Ta historia stała się w dzień wielkanocny, właśnie wtenczas, gdy oni dwaj uczniowie przyszli z Emaus znowu do Jeruzalem, opowiadając uczniom, co się im spotkała, i jako widzieli Pana. Gdyśmy artykuł o zmartwychwstaniu już rozbierali, tedy poprzestaniemy na dwóch częściach, które są najprzedniejsze. Pierwsza jest, iż uczniowie, gdy Pan niespodziewanie przez zamknięte drzwi do nich przyszedł, zlękli się go, mniemając, że to duch.

Z słów tych widzimy, iż nie nowość to, że duchy widują. Bo Pan sam nie przeczy, iżby się duchowie pokazać mogli; owszem potwierdza to tym, iż różnicę robi między duchami a sobą, mówiąc: „Czemuście się zatrwożyli, i czemu myśli wstępują do serc waszych? Oglądajcie ręce moje i nogi moje, bo duch nie ma ciała ani kości”. Jest ci to pożyteczne i potrzebne, abyśmy wiedzieli, iż nie tak sami i bezpieczni jesteśmy, jakoby diabeł na sto mil od nas był daleko. Wszędzie on jest dookoła nas, i czasem przywdziewa maskę, jakom to sam widział, iż się pokazuje, jakoby był jakiem stworzeniem, gorejącym wiechciem, i tym podobnie. To trzeba nam wiedzieć, i służy nam ku temu, abyśmy z tego nie robili żadnego zabobonu, inie mieli takich duchów za dusze ludzkie, jak się dotąd stawało. Gdy bowiem diabeł dał się tak widzieć i słyszeć, każdy mniemał, iż są to dusze ludzkie. Ale jakie z tego haniebne powstały błędy i bałwochwalstwa, wiemy niestety aż za nadto. Bo stąd powstał czyściec. Przez czyściec powstała potem nauka o zasłudze własnych i cudzych dobrych uczynków, jakoby one zmarłym były pożyteczne. Jako zaś przez taką fałszywą naukę upośledzone zostały śmierć i zmartwychwstanie Chrystusowe, a uwielbione uczynki ludzkie, łatwo to zrozumieć. A wszystka ta ślepota z tego zabobonu, że skoro diabeł przywdziawszy maskę, pokazał się tu tak, na innym miejscu inaczej, każdy mniemał, że to nie diabeł, ale dusza ludzka. Gdyby to uważali byli za diabła, drudzy byliby im pomału uwierzyli; bo wiemy, że on jest mężobójcą i kłamcą. Dlatego Chrystus nie chciał mieć jego świadectwa i wtenczas, gdy tenże prawdę mówił; jak to widzimy u Marka r. 1 i na innych miejscach, gdzie mu Chrystus zakazuje mówić, i nie chce mieć jego świadectwa, chociaż prawdę powiada. Potrzebna to tedy rzecz wiedzieć i wierzyć, iż to prawda, że się diabeł niekiedy pokazuje, raz tak, drugi raz owak. Jak święci aniołowie również czynią. Bo zawsze chodzimy i stoimy między aniołami i diabłami. Diabli o tym myślą i o to się ukazują, jakoby nas zdławić, zwieść i nam szkodzić mogli; dobrzy aniołowie są zaś dookoła nas, gdyśmy dobrymi i bogobojnymi, by nas od szkody strzegli i zachowywali. A toć mamy wiedzieć, abyśmy się nauczyli Pana Boga się bać, i po wszystkie dni tym gorliwiej Pana Boga wzywać o pomoc przeciw złym duchom, żeby nam szkodzić, ani do nędzy przywieść nas nie mogli.


Kto od tego chce być bezpiecznym, toć najlepszy i najpewniejszy sposób, aby żył w bojaźni Bożej, pilnie się modlił, wiele i rad o słowie Bożym rozmawiał. To będzie ten prawy krzyż, którym mamy się żegnać i przeciw nieprzyjacielowi bronić. Bo gdzie słowo Boże jest w sercu, tam on zostać nie może, ale wynieść się musi. Bo tak mówi Chrystus: „Gdzie są dwaj albo trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem w pośrodku ich”. A gdzie jest Chrystus, tam ci diabeł nie będzie mógł długo bawić. Dlatego mamy słowa Bożego chętnie słuchać, często i wiele o nim wspominać i chętnie o nim rozmawiać. Ale gdzie kto kłamie, obmawia, w grzechach i w złym sumieniu żyje, tam przystępuje zły wróg, Chrystus zaś i aniołowie jego ustępują.

Niechże tedy nikt nie zaprzecza, że się diabeł nie pokazuje, że ludzi nie straszy, ani nie zwodzi, albo im potajemnie żadnej szkody nie wyrządza. Ale skoro on tak czyni, baczże i nie tylko przeżegnaj się krzyżem świętym przed sobą, lecz staraj się o to, abyś go miał w sercu swym, abyś się pocieszał słowem Bożym i modlił się. Niech on sobie potem tłucze i hałasuje, jak długo chce, ty jednak przed nim zostaniesz w pokoju i bezpieczny.

To pierwsza część której nie moglibyśmy opuścić, gdyż uczniowie i sam Pan mówią o złych duchach, i dlatego się pojawiają by ludzi straszyć i trwożyć.


Druga część jest, iż Chrystus mówi: „Tak ci napisano, i tak musiał Chrystus cierpieć, i trzeciego dnia zmartwychwstać, i aby była kazana w imieniu jego pokuta i odpuszczenie grzechów między wszystkimi narodami, począwszy od Jeruzalem”. W Jeruzalem, mówi on, ma się to kazanie zacząć, a potem się po wszystkim świecie rozlegać, że Chrystus musiał umrzeć i zmartwychwstać. Dlaczego? Oto dlatego, „aby była kazana pokuta i odpuszczenie grzechów w imieniu Jego”, a prócz tego w żadnym innym imieniu. Albowiem stoi tu napisano tak: „W Jego imieniu ma być kazane odpuszczenie grzechów”, gdyż on je wyjednał swoją męką i zmartwychwstaniem. Chcący mieć grzechów odpuszczenie, wierzyć tedy powinien, iż Chrystus za niego cierpiał i znowu zmartwychwstał. To ma być prawym kazaniem. Ażeby jednak wiedzieć, iż takiego kazania nie można pojąć i wyuczyć się, słysząc je raz tylko, przeto ewangelista słowa te umyślnie dodaje, mówiąc: „On”, Pan Chrystus, „otworzył im zmysł, żeby rozumieli pisma”. Należy to do tego; bo inaczej ludzie idą na kazanie i z kazanie bez pożytku. Nie ma tam żadnego zrozumienia i nie może tez być żadnego, jeżeli Chrystus wprzód rozumu nie otworzył.


Jakże jednak mamy to rozumieć, że Pan „pokutę i grzechów odpuszczenie” ze sobą złącza, i wyraźnie powiada: „Takie kazanie ma się zacząć od Jeruzalem?” Wszak ci to dziwny rozkaz, że kazanie pokuty i grzechów odpuszczenia ma się zacząć w Jeruzalem, gdzie byli najwięksi święci, Lewici, najwyżsi kapłani i lud Boży. Toć każdy mógłby sądzić, że tam takiego kazania o pokucie i grzechów odpuszczeniu wcale nie potrzeba. Ale pan tyle chce powiedzieć: Wy kochani Lewici i Żydzi, wy macie być pierwszymi, i od was ma się zacząć opowiadanie pokuty, żebyście się poprawili; inaczej nigdy nie dostąpicie grzechów odpuszczenia.

Albowiem „kazać pokutę” nic innego nie znaczy, tylko nazwać człowieka grzesznikiem i powiedzieć mu, że jest w potępienia godnym stanie i sposobie, w którym niepodobna mu zostać zbawionym, gdyby się nie nawrócił i nie odmienił. Aby takie kazanie pokutne rozeszło się po całym świecie, tego to chce Pan. Więc żaden nie może się wymawiać człowiek; my wszyscy musimy się za grzeszników uznać i wyznać. Coby to znaczyło inszego, że się nam ma kazać o pokucie? I owszem chce on, by takie kazanie zaczęło się w Jeruzalem, między ludem Bożym, na miejscu najświętszym, aby powiedziano Faryzeuszom: poprawcie się! Wszak ci się oni gorzej sprawowali przed Bogiem niż wszetecznice i łotrzy, mniemając jednak, że są pobożnymi i świętymi jak gdyby tego pokutnego kazania nie potrzebowali. Krótko mówiąc, Chrystus potępia tym rozkazem cały świat, i wszystkich nazywa grzesznikami, i chce, jeżeli pragniemy być zbawionymi, żeby każdy upadł na kolana swoje, podniósł ręce swoje i rzekł: Panie, jestem ci grzesznikiem, potrzeba mi się polepszyć; ale sam przez się nie mogę przyjść do tego; przeto, Panie, racz mi być łaskaw i pomóż mi!


Gdzie tak się dzieje, tak iż wszystkiemu naszemu życiu i działaniu nie ufamy, tam nadchodzi druga część, nazywana odpuszczeniem grzechów. Pan ją chce mieć także kazaną. Więc idzie tu osobliwie o to, abyśmy poznali, żeśmy grzesznymi, a potem o łaskę prosili. Bo, chcąc kogo chrześcijaninem uczynić, zawsze pierwszym kamieniem tej budowy być musi poznanie grzechów swoich. Inaczej niepodobna dostąpić grzechów odpuszczenia, ani się go spodziewać. Na obie tedy rzeczy wskazuje tu Pan, że cały świat jest pod grzechem, a tylko przez Chrystusa usprawiedliwiony i poświęcony bywa, by na przyszłość żył bez wszelkiego grzechu. Rozum ma o tym swoje osobne mniemanie. Jeden mniema, że jest pobożnym, ponieważ często pości i modli się; drugi, ponieważ dużo rozdaje jałmużny, itd. Lecz ewangelia wszystkich ludzi uznaje za grzeszników, mówiąc: „Pokutujcie!” Stąd powstaje spór. Papież nie chce być grzesznikiem, mnich w klasztorze również; a my sami wolelibyśmy tak żyć, aby nas Pan Bóg nie mógł o nic obwiniać. Alt to się na nic nie przyda. Cóż więc uczynimy? Mamy dlatego zwątpić, żeśmy grzesznikami i wiemy, iż Bóg grzechu nienawidzi? Nie mamy zwątpić, ponieważ rozkazano opowiadać grzechów odpuszczenie obok pokuty na to, aby w imieniu Chrystusowym zwiastowane było grzechów odpuszczenie wszystkim, którzy tego słuchają i wierzą temu. Przyjmij to i ciesz się tym; rzecz: Panie, jam grzesznik, ale racz mnie ochronić. Wszak ja samą łaską żyć pragnę, która mi w twym imieniu jest zwiastowana. Tak dobrze uczynisz i będzie ci pomożono. Albowiem tu jest obietnica, iż wszystkim tym, co ewangelie przyjmują, grzechy darowane i odpuszczone będą. Zawsze ma się opowiadać grzechów odpuszczenie w imieniu Chrystusowym. Gdzie zaś nie ma Chrystusa, nie może tam być odpuszczenia grzechów. Dlatego odpust papieski, który w imieniu i dla zasługi umarłych świętych sprzedają, toć straszne kłamstwo i oszukaństwo. Bo tu stoi napisano: „W imieniu moim ma się to kazać”, który za was umarłem i zmartwychwstałem; prócz mnie nikt za was nie umarł.


To kazanie przezywają kacerstwem, jako sami wiecie, i obmawiają nas, że zakazujemy dobre uczynki. Ale czyż możemy inaczej czynić? Wszak słów tych samiśmy nie wymyślili, aniśmy to uczynili, że w imieniu Jezusowym ma być kazana pokuta wszystkim narodom. Czyż byłoby trzeba kazać pokutę, gdybyśmy dobre uczynki mieli i wykonywali? Sprawiedliwi nie potrzebują, by im kazano pokutę, ale grzesznicy. To rozkazanie wyszło na cały świat, żeby kazano pokutę po całym świecie. Stąd przecież wynika, że na całym świecie są tylko grzesznicy i grzech, a dobrych uczynków nie ma. Dlaczegoż innej byłoby potrzeba pokuty i grzechów odpuszczenia? Ale ślepi ludzie nie chcą tego słyszeć i ustawicznie obwiniają nas, że zakazujemy dobre uczynki. Przeto potrzeba, by nam Bóg rozum otworzył, abyśmy mówili: Panie, zmiłuj się nade mną, jestem nędznym grzesznikiem; lecz ufam łasce twojej, żeś rozkazał opowiadać odpuszczenie grzechów w twoim imieniu.

Kto tak siebie pozna, ten wielbi Pana Boga i daje mu chwałę, iż jest prawdziwym słowie swoim które nas wszystkich jako grzeszników oskarża i do pokuty napomina. Nadto i przez to wysławia Pana Boga iż wierzy w odpuszczenie grzechów w Chrystusie Jezusie. Nie pokutujący i niewierzący natomiast bluźnią przeciw Bogu i za to też kiedyś karę swoja poniosą.

Takim być ma życie nasze przed Bogiem. Potem mamy to tak i drugim opowiadać, wszystkim dobrze czynić i chętnie pomagać, posłusznymi być i każdy swego powołania pilnować; tak by się z ciebie stał szczery święty, który przez wiarę święty jest przed Bogiem, a potem dla życia przed ludźmi beznagannym. Inaczej, jeśli by się człowiek wprzód przez wiarę nie stał czystym i świętym, cóż mu to pomoże, iż wiele uczynków dopełnia ? Albo jak można to nazwać dobrymi uczynkami, gdy i nieczyste jest źródło, z którego uczynki wypływają ? Bo serce najpierw nie wierzy, że Bóg jest prawdziwy, który przykazuje opowiadać pokutę po całym świecie, i gdyż nie chce uważać się za grzesznika, stąd wypada, iż nie może grzechów odpuszczenia ani przyjąć, ani się nim pocieszyć.


Którzy za grzeszników się uznają i wierzą, że im Pan Bóg dla Chrystusa grzechy odpuści, ci są prawymi chrześcijanami, przy których się pokuta i grzechów odpuszczenia znajduje. A my dziękujemy Panu Bogu za to, żeśmy przyszli do tej łaski, że się za grzeszników uznajemy, ale się spodziewamy łaski Bożej, w której wierze następnie prawdziwie dobre uczynki, pochodzące z pokuty i z wiary, wykonywać możemy. Gdzie bowiem taka jest nauka i takie kazanie kazanie, tam też Chrystus być chce; tam diabeł nie śmie przystąpić, tam się już nikt nie potrzebuje diabła bać, ani lękać. Tamci jest grzechów odpuszczenie, wesołe, spokojne serce, które wszystko chętnie czyni, cokolwiek czynić powinno. Inni zaś, co nie wierzą, nie czynią żadnego uczynku dobrego. A choćby też uczynek sam w sobie nie był złym, to czynią go jednak bez chęci i radości. Nieprzyjemne to uczynki, w których Bóg upodobanie mieć nie może. Serce zaś nie będzie wesołe, tylko przez wiarę w Chrystusa, która wierzy, że jesteśmy grzesznymi, ale przez niego ze szczerej łaski mamy grzechów odpuszczenie.

A tak chrześcijanin jest razem grzesznikiem i świętym, jest razem złym i pobożnym. Bo dla naszej osoby jesteśmy w grzechach, i w własnym imieniu naszym jesteśmy grzesznikami. Ale Chrystus inne przynosi nam imię, które się zowie grzechów odpuszczenie iż nam dla niego bywają grzechy darowane i odpuszczone. Oboje tedy jest prawdą; Są tu grzechy, bo stary Adam nie umarł jeszcze zupełnie, i nie ma ich tu, bo dla Chrystusa Bóg ich widzieć nie chce. Są one przed oczami moimi, widzę i czuję je wprawdzie. Lecz oto Chrystus poleca mi kazać, abym pokutował, to jest, abym się wyznał grzesznikiem i wierzył w odpuszczenie grzechów w jego imieniu. Bo pokuta, jakkolwiek jest konieczną, nie jest przecież dostateczną; przyłączyć się musi do niej wiara w grzechów odpuszczenie w imieniu Chrystusa. Potem stoisz przed Bogiem nie w swoim, lecz w Chrystusa imieniu; ten cię przyozdabia łaską i sprawiedliwością, chociaż w oczach twoich i przed sobą samym jesteś nędznym grzesznikiem, pełnym ułomności i niedowiarstwa. Nie ma cię jednak na śmierć zatrwożyć; bo jakżebyś wtenczas mógł słuchać kazania w pokucie? Mówże tak: Ach Panie, jestem wprawdzie nędznym grzesznikiem; ale ty sam powiadasz, że takim nie zostanę: wszak rozkazałeś, aby w twoim imieniu opowiadano grzechów odpuszczenie itd. To jest ten artykuł, przez który stajemy się chrześcijanami. Bo choćbyś chciał się "zapościć" i udzielaniem jałmużny sam żebrakiem zostać, nic ci to nie pomoże; przez to nie staniesz się chrześcijaninem, nie przyjdziesz do nieba, nie uczynisz Boga łaskawym dla ciebie. Bo tu stoi: „W imieniu moim, mówi Chrystus, będzie kazana pokuta”, żeby ludzie ulękli się gniewu Bożego dla grzechów swych „i odpuszczenie grzechów”, – aby znowu pocieszeni byli. – Nasz Pan Chrystus sam tedy jest tą suknią łaski, którą przyodziać się musimy, aby Bóg, Ojciec nasz, nie poczytał nas za grzeszników, owszem przyjął nas jako sprawiedliwych, świętych, pobożnych grzeszników i dał nam żywot wieczny.


Ta nauka, jakom wiecie, nie była na świecie przed teraźniejszym czasem, aż przyszła droga ewangelia. Mówiono wprawdzie z tekstu ewangelii, że w imieniu Chrystusa ma być kazane grzechów odpuszczenie; lecz przeciw temu było wszystko, i życie i nauka, tak iż chcący być zbawionym, miał to uskutecznić dobrymi uczynkami i za grzechy swoje sam zapłacić czyli zadośćuczynić. Gdy się spowiadają i mają się za najpobożniejszych i wierzą, że po spowiedzi uwolnieni są od wszystkich grzechów swoich, to takowe uwolnienie czyli absolucja dzieje się nie tylko w imieniu Chrystusa jakby się należało, lecz w imieniu Matki Bożej, świętych apostołów i w imieniu zasługi wszystkich świętych. Ale cóż to jest za absolucja? Jawna to droga, przez którą jakby przed diabłem, uciekać trzeba Kto jednak chce wypełnić rozkaz Chrystusa, ten widzi tu, iż grzechów odpuszczenie kazane być ma tylko w imieniu Chrystusa. Żaden ze wszystkich świętych nie umarł za grzechy twoje; cóż ci po ich imieniu dla odpuszczenia grzechów?


Ta jest więc nauka z ewangelii dzisiejszej, że ci, co grzechy swoje wyznają i wiedzą, iż są grzesznymi, mają dostąpić grzechów odpuszczenia w imieniu Chrystusa. Łatwy się to zdaje sposób, którym można dostąpić grzechów odpuszczenie. Bo nie trzeba w tym zamiarze kamieni nosić, kościołów budować, mszy czytać; lecz trzeba tylko słowa Bożego słuchać, Bogu cześć oddawać i wierzyć, że gdy nam każe opowiadać pokutę, on ma słuszność, a my nędznymi jesteśmy grzesznikami; potem należy uczyć się ufać łasce Bożej i na niej polegać, tudzież na imię Jezusowe baczyć, w którym grzechów odpuszczenie kazanie bywa. Kto temu wierzy, grzech mu nic szkodzić nie może: bo ma Chrystusa i imię jego i jest usprawiedliwiony. Nie dlatego, jakoby żadnego nie popełnił grzechu, ale dlatego, że nas Bóg dla Chrystusa, z łaski, uważa za świętych i sprawiedliwych. Tak to w wierze naszej modlimy się i wyznajemy: Wierzę w grzechów odpuszczenie. Za taką łaskę powinniśmy Panu Bogu dziękować, żeśmy przyszli do królestwa Chrystusowego i do słowa jego, które jest królestwem łaski, w którym przez imię Jezusowe wszystkie grzechy mają być odpuszczone.


To jest nauka o grzechów odpuszczeniu; trzeba ją dobrze odróżniać od onej drugiej nauki, która jest nauką o dobrym uczynkach. Nie dlatego, jakoby ci, co pragną być zbawionymi, mieli dobrych uczynków nie czynić, bo takie posłuszeństwo było nam dawno przedtem nakazane w zakonie; lecz dlatego, że takowe dobre uczynki nie mogą nikomu posłużyć do grzechów odpuszczenia. Albowiem Piotr i Paweł i wszyscy święci, choćby dla życia swego nie wiem jak pobożni byli, nic im to przed Bogiem nie pomoże; ale to jedynie pomoże im, iż wierzą w Chrystusa, że przez jego śmierć mają grzechów odpuszczenie. Oboje więc być musi, dobre uczynki powinniśmy czynić, a jednak w grzechów odpuszczenie tylko w imieniu Chrystusa wierzyć.


Dajże nam to nasz miły Panie Chryste! Amen.


Z nauk Marcina Lutra


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page